Umowa ws. programu SAFE została podpisana w piątek w Warszawie. Swoje podpisy złożyli nań wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a także komisarze UE - ds. obrony Andrius Kubilius i ds. budżetu - Piotr Serafin oraz prezes zarządu BGK Mirosław Czekaj i pierwsza wiceprezes zarządu Marta Postuła. Do Polski ma trafić prawie 43,7 mld euro na rozbudowę wojska. Rząd zapewnia, że przygotował już projekty na całą kwotę.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Umowę pomiędzy Polską a Unią Europejską podpisano w piątek w Kancelarii Premiera.
Premier Donald Tusk mówił chwilę później, że to moment przełomowy w historii Polski i Unii Europejskiej. Polska będzie bezpieczniejsza w tych trudnych czasach, bezpieczniejsza o 180 mld zł - wskazał. Szef rządu przekazał, że Polska jest częścią NATO, czyli największego sojuszu militarnego, i ma sojuszników, w tym najpotężniejsze mocarstwo świata. Ale przecież dobrze wiemy, że Polska jako sojusznik będzie mogła liczyć na pełną lojalność i solidarność sojuszników, wtedy kiedy sama jest w stanie też zadbać o bezpieczeństwo swoje, sojuszników, całego kontynentu - podkreślił Tusk.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz mówił tego samego dnia na konferencji prasowej w Sejmie, że "mamy przygotowane oczywiście projekty na całą kwotę prawie 44 mld euro".
Każda umowa ma być osobno podpisywana, osobno negocjowana i osobno ogłaszana. A więc nas czeka bardzo bogaty maj. Kilkadziesiąt umów do podpisania. Kolejne do aneksowania, bo do końca maja możemy składać zamówienia jako pojedyncze państwo członkowskie, w takiej procedurze, która jest tylko dla jednego państwa, a po 30 maja możemy składać już z innymi państwami na ten sam sprzęt - tłumaczył Kosiniak-Kamysz.
Minister finansów Andrzej Domański powiedział po podpisaniu umowy, że środki, które ona zapewni, pozwolą tworzyć miejsca pracy w przemyśle zbrojnym. Nie ma lepszego sposobu modernizowania armii niż program SAFE - przekonywał.
W imieniu Sił Zbrojnych pragnę wszystkim zadeklarować, że zarówno Sztab Generalny, jak i całe Siły Zbrojne, dołożą wszelkich starań, aby każdą złotówkę, którą uzyskamy z tego instrumentu jak najszybciej i jak najskuteczniej przełożyć na rzeczywiste zdolności Sił Zbrojnych. Tak, aby zapewnić właściwy poziom odstraszania, ku chwale naszej wspaniałej ojczyzny, ale również dla bezpieczeństwa wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej - powiedział z kolei szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła.
Polska jako pierwsze państwo spośród 19 uczestników programu uzyskało dostęp do rekordowego wsparcia finansowego. W kolejce do podpisania podobnych umów czeka już Litwa, a na dalszych miejscach znalazły się m.in. Węgry i Francja.
Program SAFE (Support to Ammunition and Firearms for Europe) został stworzony z myślą o natychmiastowym wzmocnieniu europejskich zdolności obronnych. Wymaga on od państw uczestniczących szybkiego zawierania kontraktów na zakup sprzętu wojskowego - w przypadku Polski niemal 40 nowych umów ma zostać podpisanych jeszcze w maju.
Jak podkreśliła pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, środki są już dostępne i teraz czas na realizację konkretnych zamówień. Zdecydowana większość kontraktów dotyczyć będzie polskich firm, takich jak CENZIN, MESKO, Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi, Wojskowe Zakłady Elektroniczne w Zielonce, Fabryka Broni "Łucznik" w Radomiu, Huta Stalowa Wola, Zakłady Metalowe "Dezamet" czy Zakłady Mechaniczne "Tarnów".
Aż 89 proc. środków z programu SAFE ma trafić do polskiego przemysłu zbrojeniowego. To ogromna szansa na rozwój krajowych zakładów, które przez lata borykały się z ograniczonymi zamówieniami i niewielkimi zdolnościami produkcyjnymi. Dzięki rządowym inwestycjom firmy będą mogły szybko zwiększyć moce produkcyjne, a także unowocześnić swoją ofertę.
Program SAFE nie przewiduje jednak finansowania badań i rozwoju - środki mają być przeznaczone wyłącznie na szybkie zakupy gotowego sprzętu, który trafi do polskiej armii do 2030 roku.
Komisarz Andrius Kubilius podkreślił, że SAFE to dopiero początek szerszych działań na rzecz usprawnienia europejskiego przemysłu obronnego. W planach są kolejne inicjatywy, które mają ułatwić współpracę między koncernami z różnych krajów i zlikwidować bariery prawne oraz administracyjne.
Obecnie europejskie firmy zbrojeniowe często muszą polegać wyłącznie na zamówieniach rządowych. To utrudnia eksport i rozwój nowych technologii. Unijne wsparcie ma pomóc w przełamaniu tych ograniczeń i umożliwić Europie dorównanie, a nawet przewyższenie potencjału zbrojeniowego Rosji.
W połowie marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą SAFE, co utrudniło wykorzystanie środków na dofinansowanie służb podległych MSWiA oraz inwestycje infrastrukturalne. Rząd odpowiedział przyjęciem uchwały, która umożliwia podpisanie umowy i zaciągnięcie pożyczki przez BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Środki z SAFE będą mogły być przeznaczone wyłącznie na modernizację polskiej armii. Projekty dotyczące policji, straży granicznej czy Służby Ochrony Państwa zostaną zastąpione inwestycjami wojskowymi. Rząd zapewnia jednak, że pracuje już nad alternatywnym rozwiązaniem finansowania służb - choć nie będą to środki unijne.
W kolejnych latach Unia Europejska planuje przeznaczyć dodatkowe środki na badania i rozwój w dziedzinie obronności, a także na rozbudowę infrastruktury, np. sieci rurociągów zaopatrujących w paliwo wschodnią flankę NATO. Nieoficjalnie mówi się jednak, że kolejna edycja programu SAFE, oparta na pożyczkach, raczej nie zostanie uruchomiona.
Komisarz Kubilius podkreśla, że aby Europa mogła skutecznie konkurować z Rosją w dziedzinie zbrojeń, konieczne są dalsze inwestycje ze strony państw członkowskich. Polska, dzięki środkom z programu SAFE, ma szansę stać się jednym z liderów nowoczesnej europejskiej obronności.


