Straszne przeżycie; Udało się nam uciec w ostatniej chwili - mówią ludzie, którzy ocaleli z katastrofy budowlanej w Katowicach. To było prawdziwe piekło - podkreślają.

Tam mogło być nawet 600 osób – uważa pan Jerzy, hodowca gołębi z Wrocławia, z którym rozmawiali reporterzy RMF. Mężczyźnie udało się schronić w momencie, gdy zawalał się dach i wyjść o własnych siłach z rumowiska. czytaj więcej

Straszne przeżycie. Zawalający się dach zatrzymał się przy naszym stoisku. Ale i tak uciekaliśmy. (...) Sporo czasu minęło, zanim dotarłam do drzwi wejściowych, które były zamknięte. Wywalaliśmy szyby. To były szyby zbrojone, podwójne - mówi Joanna Marzec, która w momencie tragedii była wewnątrz budynku. Posłuchaj:

Udało się nam uciec w ostatniej chwili - dodaje inny z uratowanych. Posłuchaj:

To były ułamki sekund. Bardzo bałem się o mamę, ale teraz dostałem wiadomość, że znalazła się w szpitalu – opowiadał jeden z chłopców, który zdołał się uratować. Zawalający się dach przygniótł mu nogę.

Sobota jest co roku dniem, który budzi mniejsze zainteresowanie niż niedziela. Dziś mogłoby tam być o wiele więcej zwiedzających - mówi jeden z uratowanych, hodowca gołębi z Wrocławia. Rozmawiał z nim Marek Balawajder:

Na miejscu tragedii przez wiele godzin na jakiekolwiek wieści o poszkodowanych w katastrofie czekali bliscy tych, którzy znaleźli się pod gruzami. Uwięzieni ludzie często dzwonili do rodziny, by powiedzieć, że żyją. Z rodzinami uwięzionych rozmawiał Maciej Grzyb:

Dziesiątki osób pojawiały się także już po zakończeniu akcji poszukiwawczej. W taką zimę nie ma już szans, żeby znaleźć kogoś żywego - mówi pielęgniarka z Siemianowic. Ale z drugiej strony powinni szukać do końca, aż spenetrują cały teren.

O prawdziwym cudzie mówią ci, którym udało się przeżyć katastrofę. Mariusz Wróbel ze Szczecina opuścił halę Międzynarodowych Targów w Katowicach godzinę przed zawaleniem się dachu. Do tej pory nie może uwierzyć w to, co się stało. Jak mówi, nic nie zapowiadało tragedii.

To było ogromne przeżycie - podkreśla Włodzimierz Cabaj, hodowca gołębi z 40-letnim stażem. Mężczyzna stwierdza, że nawet nie wie, jak udało mu się wyjść.