​Rząd musi uznać stan klęski żywiołowej - powiedział w Gdańsku przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna po wizycie w miejscowościach zniszczonych przez nawałnicę w województwie pomorskim.

Grzegorz Schetyna /Adam Warżawa /PAP

Przyjeżdżam z Rytla, Czerska i okolic Chojnic, które w ostatnich dniach, z piątku na sobotę, zostały tak drastycznie i tragicznie doświadczone przez nawałnicę. Dziś z Gdańska chcemy powiedzieć całej Polsce, że ta sprawa jest ogromnie ważna - ona nie jest lokalna. Ona nie może pozostać lokalna (...) Żądamy uznania tego stanu za klęskę żywiołową - to jest apel do premier Szydło - powiedział szef PO w czwartek na konferencji prasowej przed budynkiem Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.

Podkreślił, że wypowiada się nie jako przewodniczący partii opozycyjnej, czy parlamentarzysta, ale jako osoba, która "naprawdę wiele widziała w kwestiach katastrof, jeszcze jak minister spraw wewnętrznych".

Chcę powiedzieć, że naprawdę to, co widziałem dzisiaj rano robi ogromne wrażenie: to jest klęska żywiołowa (...) Rząd musi uznać fakty, które dzisiaj widzieliśmy w okolicach Rytla i innych miejsc. Trzeba w sposób systemowy, ale też i konsekwentny pomagać mieszkańcom - przekonywał Schetyna.

Podkreślił, że nie wystarczy ogromne zaangażowanie różnych służb oraz samych mieszkańców w usuwanie szkód. Dlatego uważamy, że potrzebna jest pomoc systemowa, która powinna dotyczyć wszystkich mieszkańców zagrożonych terenów. To nie tylko jedna czy druga wieś, jedno czy drugie miasto, czy jeden powiat. To jest 40 tysięcy hektarów lasów na części trzech powiatów - mówił.

Mnie intryguje sposób podejścia rządu do tej kwestii, bo on jest karykaturalny, to jest groteska. To, co widzieliśmy z udziałem ministra obrony narodowej to jest kompromitacja, niestety nie tylko jego, ale całej tej eskapady. Reżyserowana obecność premier Szydło także nie ma sensu. Sens ma otwarta rozmowa. Tak naprawdę, partnerem dla rządu są dzisiaj samorządowcy, marszałek, żeby skoordynować tę pomoc - stwierdził Schetyna.

Zdaniem szefa PO, organy państwa powinny reagować błyskawicznie. Dziś tej reakcji nie ma, dlatego dziś wzywam: dosyć obserwacji z boku i analiz, potrzebne jest działanie (...) To rząd musi się tym zajmować. To leży na barkach rządu - mieszkańcy muszą mieć pewność, że ktoś tę sytuację opanowuje, że ktoś wie, jakie ma decyzje podjąć. Dzisiaj mamy wrażenie, że jest kompletny chaos - powiedział Schetyna.

Marszałek pomorski Mieczysław Struk (PO) poinformował, że w środę powołał w urzędzie marszałkowskim sztab kryzysowy, którego zadaniem ma być koordynacja działań po stronie samorządowej, ale też udzielanie wsparcia przedsiębiorcom.

Chcę powiedzieć, że jeżeli Urząd Wojewódzki nie będzie wykonywał swoich obowiązków, jeżeli administracja rządowa nie będzie funkcjonowała, to koordynacją będzie zajmować się Urząd Marszałkowski. To jest coś oczywistego, bo nie można pomocy, wsparcia zostawić bez konkretnych adresatów i bez koordynacji - dodał Schetyna.

Struk podkreślił, że daleki jest od tego, żeby "przeszkadzać służbom państwowym i administracji rządowej".

Ja nie przejmuję żadnych obowiązków wojewody - są one zapisane w obowiązujących aktach prawnych. Jedynie staram się koordynować pomoc samorządową i ewentualnie przedsiębiorców, którzy zwracają się z pytaniem, do kogo mają się zwrócić z konkretną pomocą. Zwróciliśmy się już np. do firmy International Paper w Kwidzynie o odbiór złomów drewnianych, głównie z lasów prywatnych - wyjaśnił marszałek.

Zadeklarował, że jest gotowy bardzo blisko współpracować z wojewodą pomorskim w kwestii pomocy poszkodowanym.

Przyznał, że z żalem przyjął fakt, że wojewoda pomorski nie zaprosił go na sobotnie posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku z udziałem szefowej rządu. I żałuję, bo jest potrzebna tutaj pełna mobilizacja i służb rządowych, państwowych i służb samorządowych - dodał.

Struk zwrócił się też o solidarność z poszkodowanymi gminami do samorządów w całej Polsce - podobny apel we wtorek wystosował do samorządów z Pomorza.

Był taki czas, kiedy samorządy z województwa pomorskiego wspomagały np. Dolny Śląsk po ciężkich wydarzeniach. Dziś pomocy potrzebują tysiące ludzi, którzy po nawałnicy stracili swój dobytek i swoje źródło utrzymania (...) To jest wielka katastrofa dla gmin czterech powiatów województwa pomorskiego - powiedział Struk.

(az)