Prokuratura zmienia sposób prowadzenia śledztwa w sprawie naruszenia we wrześniu zeszłego roku polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Jak dowiedział się reporter RMF FM, wszystko po to, by udało się w końcu wydać kluczową dla postępowania opinię. Śledczy zaplanowali jej wydanie na połowę kwietnia.
- Chcesz być na bieżąco? Wejdź na rmf24.pl.
Zdecydowano, że teraz wszystkie przypadki odnalezienia kolejnych szczątków rosyjskich dronów, które wleciały do Polski we wrześniu, będą kierowane do kolejnego śledztwa prowadzonego także przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Mowa już o szczątkach maszyny z okolic Konina, znalezionych w zeszłym tygodniu. Chodzi o to, by nie zlecać kolejnych opinii i nie przedłużać pracy biegłych, którzy badają te znaleziska w trwającym postępowaniu.
Śledczy chcą otrzymać ekspertyzy do 15 kwietnia. Ma być w nich ostateczne potwierdzenie, jakie obiekty wleciały do Polski w nocy z 9 na 10 września 2025 roku. Czy, a jeśli tak, ile było uzbrojonych i jakie stwarzały zagrożenie. W tym momencie śledztwo obejmuje obiekty znalezione w 24 lokalizacjach.
Dodatkowo prokuratura uzyskać ma potwierdzenie, co było powodem zniszczenia domu mieszkalnego w Wyrykach na Lubelszczyźnie. Nieoficjalne ustalenia mówią o tym, że w dom trafiła sojusznicza rakieta, którą z samolotu wystrzelono, by unieszkodliwić nadlatujący bezzałogowiec.
W nocy z 9 na 10 września 2025 r., w trakcie rosyjskiego ataku na Ukrainę, nawet dwadzieścia kilka dronów tego typu mogło przekroczyć polską granicę. Przez kolejne tygodnie wojsko i służby szukały dronów i ich szczątków. Wiele z nich zostało znalezionych na terenie województwa lubelskiego, a także - w pojedynczych przypadkach - w woj. świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.


