Ten pan się zestarzał i stosuje chamskie chwyty - tak Grzegorz Lato w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Kubą Wasiakiem odpowiada na zarzuty Leo Beenhakkera. Ustępujący trener reprezentacji stwierdził, że prezes PZPN w środowy wieczór za dużo wypił. To właśnie wtedy, po klęsce ze Słowenią, Lato w telewizji ogłosił dymisję Beenhakkera.

Reprezentację poprowadzi Polak. To jedyna pewna rzecz, którą usłyszeliśmy od szefa PZPN po jego przylocie ze Słowenii. Grzegorz Lato podtrzymał to, co mówił tuż po wczorajszej kompromitacji - rozstanie z Leo Beenhakkerem jest przesądzone. Jego miejsce może zająć Stefan Majewski. czytaj więcej

Mimo tej słownej wojny, prezes związku twierdzi, że Beenhakker ciągle formalnie jest jego pracownikiem i we wtorek ma się zjawić w PZPN. Holender raczej na to spotkanie nie przyjedzie. Poza tym, jak poważnie rozmawiać, po takich słowach.

Widać, że ten pan się zestarzał i to jest ostatni taki chamski chwyt poniżej pasa. Najlepiej powiedzieć, że ktoś za dużo wypił. Przecież z nim rozmawiałem. Może on za dużo pije. Ja nie siedzę po barach jak on, i popijam whiskey - tak Lato odniósł się do wypowiedzi Beenhakkera:

Wcześniej trener żalił się na sposób w jaki go zwalniano: To mówi dużo więcej o poziomie pana Laty i władz PZPN niż o mnie - mówił Beenhakker. Jak widać poziom dyskusji obniżył się do poziomu reprezentacji z ostatniego spotkania ze Słowenią.

Temu panu już dziękujemy

Pieniądze wypłacimy, ale za pracę już dziękujemy - tak PZPN chce załatwić sprawę kontraktu z Leo Beenhakkerem. Grzegorz Lato zdymisjonował selekcjonera po meczu ze Słowenią, ale Holender ma podpisaną umowę do końca listopada.

Beenhakkerowi zostanie wypłacona pensja przysługująca mu z racji podpisania kontraktu, który wygasa z końcem listopada. Trener zostanie zwolniony z obowiązki uświadczenia pracy - mówi rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski. W przyszłym tygodniu mają się zacząć rozmowy z kandydatami na następcę Beenhakkera. Największym faworytem jest Stefan Majewski