Donald Tusk zgodę na rozwiązanie Sejmu uzależnił od zmiany ordynacji wyborczej i połączenia głosowania z wyborami samorządowymi. To jest propozycja zaporowa – uważa Jarosław Kaczyński i obstaje przy terminie majowym.

Na konferencji prasowej w Sopocie Tusk stwierdził, że wcześniejsze wybory mają sens, jeżeli zmieniona zostanie ordynacja wyborcza. Polsce potrzebne są decyzje pokojowe, a nie wojenne - dodał szef PO. Zapowiedział, że Platforma jest gotowa na „poważną rozmowę” o nowej ordynacji wyborczej i innym niż majowy terminie głosowania.

Ordynacja wyborcza – to dziś słowa klucze, konieczne do zrozumienia sporów w polskiej polityce. PO chce jednomandatowych okręgów wyborczych i ordynacji większościowej, PiS z kolei – ordynacji mieszanej. Co to oznacza? czytaj więcej

Zgodzę się na taką ordynację, która wyłoni prawdziwego zwycięzcę, i ten zwycięzca będzie w stanie rządzić - tłumaczył i dodał, że zmiana ordynacji ma przybliżyć Polskę do politycznego ustroju Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Jeżeli ktoś wygrywa, ma bardzo dużo władzy i bardzo dużo odpowiedzialności, a nie ma takiego dzielenia się odpowiedzialnością, nie ma takiego bałaganu, jaki dzisiaj jest w Polsce - podsumował.

Na słowa Tuska odpowiedział już Jarosław Kaczyński. Warunki postawione przez szefa PO uznał za zaporowe. Wykluczył połączenie wyborów parlamentarnych z jesiennym głosowaniem samorządowym. To wymagałoby podjęcia na raz aż 6 decyzji - stwierdził.

Prezes PiS stwierdził także, że w razie sprzeciwu Platformy jego partia będzie dążyć do „rozwiązania na cztery lata” – czyli do rządowej koalicji, prawdopodobnie z PSL i Samoobroną. Powtórzył, że sprzeciw PO wobec wcześniejszych wyborów odbiera jej moralne prawo krytykowania rządzących. Kaczyński dodał, że wniosek o samorozwiązanie Sejmu zostanie złożony w przyszłym tygodniu – tak, by zdążyć z jego ewentualnym przyjęciem i rozpisaniem wyborów przed papieską pielgrzymką. By do tego doszło, głosowanie musiałoby się odbyć najpóźniej 6 kwietnia.

Jeszcze dziś Prawo i Sprawiedliwość ma złożyć projekt tzw. mieszanej ordynacji wyborczej. Połowa posłów miałaby być wybierana w jednomandatowych okręgach wyborczych, a połowa – według obowiązującej ordynacji proporcjonalnej. czytaj więcej

Przypomnijmy. Kilkanaście dni temu marszałek Marek Jurek zapowiedział przedstawienie projektu mieszanej ordynacji wyborczej. Wedle niego, połowa posłów miałaby być wybierana w jednomandatowych okręgach wyborczych, zaś połowa – według obowiązującej ordynacji proporcjonalnej. Już wtedy pojawiła się koncepcja, by w zamian za poparcie tego rozwiązania, Platforma wsparła wniosek o samorozwiązanie Sejmu. Donald Tusk jednak stwierdził wtedy, że PO ma własną koncepcję ordynacji: jednomandatowe okręgi wyborcze w całym kraju i ordynacja większościowa.

Złożenie wniosku o samorozwiązanie Sejmu zapowiedział w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem, głosowanie powinno odbyć się jeszcze przed rozpoczynającą się 25 maja pielgrzymką Benedykta XVI. Za sprawdzianem wyborczym jest także premier Kazimierz Marcinkiewicz. Zastrzega on jednak, że nowe wybory nie oznaczają końca paktu stabilizacyjnego.

Sojusz Lewicy Demokratycznej zapowiedział, że poprze wniosek Prawa i Sprawiedliwości o samorozwiązanie Sejmu. Przeciwne temu są LPR, Samoobrona i PSL. Dziś "nie" powiedziała także Platforma Obywatelska. czytaj więcej

Wiadomo już, że wniosek ten poprze Sojusz Lewicy Demokratycznej, przeciwne wcześniejszym wyborom są pozostałe ugrupowania-sygnatariusze paktu stabilizacyjnego – LPR i Samoobrona, a także PSL.