Do Polski dotarła śmiertelnie niebezpieczna moda na trainsurfing. Młodzi ludzie próbują podróżować na dachach pociągów. Służby apelują o rozwagę i przypominają, że nie warto ryzykować życia dla chwili internetowej popularności.

Trainsurfing to zjawisko, które było do tej pory kojarzone główne z krajami Azji i Ameryki Południowej. Chodzi o podróż na dachu pociągu lub czepianie się zewnętrznych elementów składu.

Jak informuje Straż Ochrony Kolei, w 2025 r. najwięcej prób trainsurfingu odnotowano w województwach małopolskim, łódzkim oraz na terenie aglomeracji śląskiej. 

"Obecnie incydenty pojawiają się także w rejonie Warszawy. Jeden z nich mógł zakończyć się tragicznie" - wyjaśniono w komunikacie. 

SOK przypomina, że wchodząc na dach pociągu, narażamy się na upadek na twarde podłoże ze sporej wysokości. Kolejne niebezpieczeństwo to porażenie prądem z sieci trakcyjnej. 

"W przewodach nad torami płynie prąd o napięciu 3000 V, a do porażenia może dojść nawet bez bezpośredniego kontaktu z przewodem. Wystarczy zbliżyć się na zbyt małą odległość, by doszło do przeskoku łuku elektrycznego" - ostrzega SOK.

Popularność trainsurfingu w Polsce może wynikać z internetowych trendów i walki o popularność w sieci. Służby przypominają jednak, że nie warto ryzykować zdrowia i życia dla chwili sławy.