44-latek jeździł linią 610. W nocy z piątku na sobotę miał kurs na osiedle, gdzie mieszkała 21-latka. To ona była ostatnim pasażerem tej linii.
Kiedy dojechali do końcowego przystanku, między dziewczyną a kierowcą doszło do sprzeczki. Kierowca w pewnym momencie wyciągnął pręt i kilka razy uderzył studentkę w głowę.
Kiedy dziewczyna straciła przytomność, wyniósł ją z autobusu i wrzucił do przydrożnego rowu. Tam znalazł ją nad ranem w sobotę przypadkowy przechodzień.
21-latka miała podwójne polsko-brytyjskie obywatelstwo. W Anglii studiowała historię sztuki, do Polski przyjechała na praktykę.