W Jedwabnem 10 lipca - na prywatnej działce, "alei pamięci" - ustawiono osiem dużych głazów z metalowymi tablicami. Treść, która się na nich znajduje, kwestionuje udział Polaków w zbrodni i obarcza nią jedynie oddział niemieckiego wojska. Głazy znajdują się w sąsiedztwie pomnika upamiętniającego masowe morderstwo żydowskich mieszkańców miasta dokonane 10 lipca 1941 roku. Środowiska narodowe określają miejsce jako "Pomnik prawdy o zbrodni w Jedwabnem". Powstał on dzięki wsparciu ok. dwóch tysięcy ofiarodawców. Napisy po polsku i angielsku są sprzeczne z ustaleniami Instytutu Pamięci Narodowej i historyków. Zgodnie z ustaleniami IPN, mordu dokonali Polacy z inspiracji Niemców.
W dniu rocznicy mordu, 10 lipca, Jad Waszem apelował do polskich władz o reakcję. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.
Reporter RMF FM Michał Radkowski ustalił w poniedziałek, że kontrowersyjnych tablic nadal nie usunięto. Z rządu dochodzą słuchy, że "nie da się ich tak po prostu usunąć", ponieważ tablice są postawione na działce prywatnej.
W tej sprawie departament prawny Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego weryfikuje dokumentację pod kątem złożenia doniesienia do prokuratury - usłyszał reporter RMF FM od rzecznika resortu, Piotra Jędrzejowskiego.
Swoje postępowanie już w piątek wszczęła z urzędu prokuratura.
Artykuł 196. dotyczy obrazy uczuć religijnych, natomiast artykuł 256. paragraf 1. Kodeksu karnego dotyczy publicznego nawoływania do nienawiści z na tle różnic narodowościowych - mówi nam Joanna Czaplicka, zastępca Prokuratora Rejonowego w Łomży.
Obecnie analizowana jest treść napisów na ośmiu tablicach, które przymocowano do głazów. Prokuratura musi też ustalić właściciela działki, na której się znajdują. Na decyzję o usunięciu tablic prokuratura ma 30 dni.