Energetycy z firmy Stoen przyznają się do winy w sprawie awarii prądu w Warszawie. W piątek po południu przez ponad godzinę centrum miasta i pół miliona mieszkańców nie miało elektryczności – nie działała sygnalizacja świetlna, stanęły tramwaje, nie pracowały wodociągi.

Awaria transformatorów na ul. Towarowej pozbawiła centrum stolicy na kilkadziesiąt minut prądu. Wstrzymano pracę w biurach, stanęły pociagi, zamknięto sklepy, a na skrzyżowania - pozbawione sygnalizacji świetlnej - policja skierowała ćwierć tysiąca funkcjonariuszy. czytaj więcej

Energetycy nie chcą się przyznać do tego, jaki popełnili błąd. Jak dowiedział się jednak reporter RMF FM najprawdopodobniej chodzi o przepinanie przewodu wysokiego napięcia. Jeden z monterów zrobił to nieprawidłowo. Jak na ironię do awarii doszło w ostatniej nieautomatycznej rozdzielni podczas jej modernizacji.

Absolutnie mieszkańcy miasta mogą spać spokojnie, mogą się czuć bezpieczni. Instalujemy urządzenia, które zapewniają bezpieczeństwo energetyczne Warszawie - mówi Iwona Jarzembska ze Stoenu.

Do podobnej awarii prądu w Warszawie doszło 2 lata temu. Wtedy bez prądu nie miało aż 5 stołecznych dzielnic.