W Niemczech rozpoczął się długo wyczekiwany sezon na szparagi. Jednak w tym roku rolnicy zmagają się z poważnym problemem - brakiem pracowników sezonowych, zwłaszcza z Polski. Sytuacja na polach regionu Beelitz pokazuje, jak bardzo niemiecka produkcja szparagów zależy od zagranicznej siły roboczej.
- Niemieccy rolnicy z regionu Beelitz martwią się o zbiory szparagów - brakuje pracowników sezonowych, zwłaszcza Polaków.
- Nowe przepisy zmuszają Polaków do odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne, co zniechęca wielu do pracy w Niemczech.
- Rolnicy próbują zatrudnić niemieckich bezrobotnych, lecz większość nie chce lub nie może podjąć ciężkiej pracy przy zbiorach.
- Polska jest jednym z czołowych producentów szparagów w Europie, ale nadal ustępuje Niemcom pod względem wielkości plantacji i zbiorów.
Od początku kwietnia do połowy czerwca w niemieckich domach królują szparagi, zwłaszcza białe, tradycyjnie podawane z sosem beszamelowym. To właśnie w tym okresie rolnicy z regionu Beelitz, położonego na południowy wschód od Berlina, liczą na dobry sezon. Długa i zimna zima sprzyjała wzrostowi warzyw, a piaszczyste gleby i łagodny klimat sprawiają, że szparagi z Beelitz słyną z wyjątkowej miękkości i intensywnego smaku.
W ubiegłym roku na niemieckich polach pracowało około 325 tysięcy zagranicznych pracowników sezonowych, którzy zbierali szparagi, winogrona i ogórki. W tym roku gospodarstwa mogą zatrudnić jedynie 80 procent tej liczby, a dodatkowo co najmniej 10 procent pracowników musi pochodzić z Niemiec.
Ponadto, zgodnie z nowymi przepisami, Polacy, pracujący sezonowo w Niemczech, muszą odprowadzić składki na ubezpieczenia społeczne. To sprawiło, że wielu polskich pracowników nie zdecydowało się na przyjazd, a rolnicy z Beelitz już teraz nie są w stanie zebrać części swoich plonów.
Rolnicy próbują więc znaleźć zastępstwo wśród niemieckich bezrobotnych, jednak - jak podkreśla Edelgard Woythe, szefowa agencji pracy w Poczdamie - "mniej niż dziesięć procent niemieckich bezrobotnych mogłoby wykonywać tę ciężką pracę".
Praca przy zbiorach szparagów wymaga ogromnej wytrzymałości i motywacji. "Pracować siedem dni w tygodniu po 8 do 10 godzin na dzień, wietrze i deszczu, to nie dla każdego" - mówią rolnicy.
Zazwyczaj Niemcy zatrudniani są przy sortowaniu i sprzedaży, a Polacy i inni obcokrajowcy - przy zbiorach.
Także Polacy pokochali szparagi. Krajowa produkcja tego warzywa to nawet 12 tysięcy ton rocznie, co plasuje nas na szóstym miejscu w Europie. Największe plantacje szparagów znajdują się w województwach wielkopolskim, dolnośląskim, opolskim oraz pomorskim.
Choć Polska należy do europejskiej czołówki producentów szparagów, wciąż pozostaje w tyle za sąsiadami zza Odry. Niemcy są prawdziwą potęgą w tej dziedzinie. Dla porównania, w 2025 roku tylko w Dolnej Saksonii zebrano 19 654 tony szparagów z 3828 hektarów upraw, podczas gdy w Polsce powierzchnia plantacji wynosi około 2500 hektarów.
Zbiory szparagów są w dużej mierze uzależnione od warunków pogodowych. W ostatnich latach pierwsze krajowe szparagi pojawiały się na rynku już na początku kwietnia. W tym roku sytuacja wygląda nieco inaczej. Przedłużająca się zima i niższe temperatury sprawiły, że producenci musieli uzbroić się w cierpliwość.
W wielu miejscach trwają ostatnie przygotowania do rozpoczęcia zbiorów, a pierwsze krajowe szparagi powinny trafić do sprzedaży w najbliższych dniach lub tygodniach, w zależności od regionu.
Początek sezonu to zawsze czas najwyższych cen. W ubiegłym roku za pęczek ważący 0,5 kg trzeba było zapłacić od 20 do 25 złotych. Producenci z okolic Wolsztyna, którzy jako pierwsi rozpoczęli sprzedaż szparagów białych, oferowali je w cenie 38-40 zł za kilogram. Ceny te stopniowo spadają wraz z pojawieniem się większej ilości warzyw na rynku i rozkręceniem sezonu.
Źródło: Deutschlandfunkkultur, sadyogrody.pl, wodr.poznan.pl


