W gliwickiej kopalni "Sośnica" ratownicy już czwartą dobę walczą z pożarem. W ubiegły piątek zginął tam jeden górnik, a ośmiu zostało rannych, gdy zapalił się metan. Stan dwóch osób jest ciężki. Górnicy są nieprzytomni, doznali rozległych oparzeń.

Zbudowano już dwie spośród trzech tam przeciwpożarowych, które mają odciąć dopływ powietrza do miejsca pożaru. Każda z takich tam ma grubość kilku metrów. Jest to mur wypełniony specjalną chemiczną pianą i pyłem. Materiały służące do konstrukcji ważą kilkanaście ton. Przy budowie i uszczelnianiu pracuje 30 ratowników.

Przez cały czas monitorowany jest skład powietrza. Aparatura nie wykrywa obecności metanu, ale istnieje też inne ryzyko. Ze względu na wysokie stężenie tlenku węgla, ekipy ratowników muszą używać aparatów tlenowych. Być może jeszcze tej nocy zakończy się budowa trzeciej i ostatniej tamy. Brak dostępu świeżego powietrza spowoduje wygaśnięcie ognia. Wtłaczany też będzie azot.

Zwykle tego typu pożary gasi się nawet przez kilka miesięcy. Przyczyny piątkowego pożaru bada specjalna komisja. Wyniki jej prac pozwolą prokuraturze ustalić, czy zawinił człowiek, czy też winna jest natura.

06;00