Nie określimy daty śmierci Krzysztofa Olewnika - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Marek Biernacki. Szef komisji, badającej sprawę zabójstwa biznesmena, zapowiedział, że raport komisja przedstawi w marcu. Wówczas zakończy swoją pracę lub zawiesi działalność.

Posłuchaj Kontrwywiadu

Konrad Piasecki: Panie pośle, panie przewodniczący, czy pan dopuszcza do siebie taką myśl, że do śmierci, którą bada pańska komisja, w ogóle nie doszło?

Marek Biernacki: Wydaje się na pewno, że Krzysztof Olewnik został zamordowany. I to jest problem kolejny, czy to jest ciało Krzysztofa Olewnika.

Konrad Piasecki: To, że Krzysztof Olewnik nie żyje, wydaje się panu pewne.

Marek Biernacki: Tak, to jest pewne, że został zamordowany, że był przetrzymywany w tak skandalicznych warunkach, że to śledztwo tak skandalicznie długo trwało. To jest pewne.

Konrad Piasecki: Ale może tak być, że zwłoki, które do tej pory uznawano za zwłoki Krzysztofa Olewnika, to nie są jego zwłoki.

Marek Biernacki: Prokuratura musi dokonać ekshumacji zwłok. To nastąpiło na prośbę rodziny państwa Olewnik. Ale też jest faktem jednoznacznym, że wskutek tego całego materiału, który przeglądaliśmy, tych niedopatrzeń, jakie były przy identyfikacji zwłok, ta ekshumacja jest konieczna. Nie możemy być pewni do końca, czy jest to ciało Krzysztofa Olewnika.

Konrad Piasecki: Pańskim zdaniem, prawdopodobieństwo tego, że to ciało odnalezione, to nie jest ciało Krzysztofa Olewnika, to jest prawdopodobieństwo, jedno-, pięcio-, dziesięcioprocentowe?

Marek Biernacki: Wydaje mi się, że jest to jednak ciało Krzysztofa Olewnika. Powiem tak inaczej: chciałbym, żeby to było ciało Krzysztofa Olewnika, że jednak policjanci i prokuratorzy nie pomylili się. Niewyobrażalną sytuacją byłaby, gdyby się okazało, że jednak to nie są zwłoki, szczątki Krzysztofa Olewnika. Zresztą sytuacja taka, że my się zastanawiamy, czy jest to ciało Krzysztofa Olewnika, ile to jest procent - no jest to sytuacją absurdalną, skandaliczną, która nie powinna mieć miejsca. No wydawało nam się na początku pracy komisji, że to nie będzie miało miejsca, w każdym razie w tym okresie końcowym, że ten końcowy okres śledztwa - tzw. olsztyńskiego - był prowadzony już dobrze, bo to była sprawa bardzo głośna. Okazało się, że w tym momencie, w tak bardzo istotnym miejscu jest tyle niedopatrzeń.

Konrad Piasecki: Ale to, co się wydarzyło wtedy, to pańskim zdaniem jest ludzki błąd czy to jest zwieńczenie tego całego ciągu zaniedbań, ludzkich błędów, bezmyślności i bardzo podejrzanych historii, które złożyły się na historię porwania i śledztwa w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika?

Marek Biernacki: Wygląda na to, że to jest specyfika całej tej sprawy. Trudno jeszcze mówić o wpływie osób trzecich na bieg tej sprawy, chociaż w tym początkowym okresie nie można tego w żadnym wypadku wykluczyć. Więcej: należy nawet założyć, że to śledztwo tak wyglądało fatalnie, to była inspiracja pewnych osób. Nie mówię: do samego porwania, ale do prowadzenia tego śledztwa na pewno. Natomiast w końcówce, to jest to udokumentowanie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, udokumentowanie w całej tej sprawie. Wiadomo, że wtedy się i media tą sprawą interesowały, interesowali się ministrowie. Wydaje mi się, że pewni prokuratorzy uznali, że można na tej sprawie zrobić imponującą karierę i spieszyli się bardzo.

Konrad Piasecki: Czyli rozumiem, w momencie, kiedy znaleziono zwłoki, tak bardzo chcieli szybko ogłosić, że to zwłoki Krzysztofa Olewnika, że zaniedbano pewne badania?

Marek Biernacki: Tak, wydaje mi się, że zrobiono te badania niechlujnie i pewne były zaniedbania. Była bardzo silna presja już wtedy i prokuratorzy mogli nie wytrzymać. Tak jak, podkreślam, na dzisiaj trudno jednoznacznie ocenić i stawiać jednoznaczny osąd. Sytuacja była też paradoksalna. Znaleziono zwłoki Krzysztofa Olewnika, wykopano, nie zidentyfikowano, a już rodzinę poinformowano, że to jest na pewno Krzysztof Olewnik. Oparto się na zeznaniu mordercy, bandyty który zabił Krzysztofa Olewnika.

Konrad Piasecki: Jeśli rzeczywiście są to zwłoki Krzysztofa Olewnika, jeśli te wątpliwości zostaną rozproszone, czy może być tak, że data śmierci jest nieprawdziwa? Takie głosy się pojawiają.

Marek Biernacki: Wydaje mi się, że procesowe ustalenie daty śmierci, w przybliżeniu daty śmierci, podkreślam: roku, bardziej roku, będzie bardzo trudne, bo wtedy nie przebadano dokładnie grudek ziemi i nie zabezpieczono śladów. Bez tego trudno będzie określić, kiedy nastąpił zgon Krzysztofa Olewnika.

Konrad Piasecki: Pańska komisja będzie chyba pierwszą komisją śledczą tego Sejmu, która zakończy działalność sprawozdaniem?

Marek Biernacki: My chcemy zakończyć pracę swoją w marcu. Chcemy przygotować raport. Zastanawiamy się tylko, czy raport przygotować i wręczyć go Marszałkowi, ale zawiesić prace komisji i poczekać do wyników śledztwa. Tu się zastanawiamy. Czy też jednak przekazać go całemu Sejmowi i publicznie go zaprezentować. Mamy ten dylemat, który musimy rozstrzygnąć. To sprawa bardzo poważna.

Konrad Piasecki: A gdyby dzisiaj pan miał ten raport napisać i zwieńczyć go swoim podpisem, czy znalazłaby się w nim teza, że śmierć Krzysztofa Olewnika i wszystko, co działo się wokół niej, to był mafijno-przestępczo -polityczny i policyjny spisek?

Marek Biernacki: W pewnym elemencie to śledztwo zwłaszcza w swoim początkowym okresie wyglądało bardzo dziwnie. Bardziej były to wpływy lokalne. Lokalne, z połączeniem pewnych możliwości działania w Warszawie. Tak to wyglądało, tak mi się wydaje.

Konrad Piasecki: Czyli jakaś lokalna siatka przestępcza, która miała swoje wysokie umocowanie?

Marek Biernacki: Na pewno to była lokalna siatka elit. Tak zwanych elit oczywiście, które współdziałały po to, żeby to śledztwo trwało tak, jak trwało. Inaczej sobie tego nie jestem w stanie wyobrazić, że policjanci, którzy w innych sprawach pracowali inaczej, w tej sprawie pracowali fatalnie. Prokuratorzy tej sprawy nie mogli zrealizować. Żaden prokurator warszawski w pewnym okresie nie chciał tej sprawy przejąć. Tak, jakby intuicyjnie wiedzieli, że ta sprawa jest sprawą dziwną.

Konrad Piasecki: Panie pośle, na koniec, zmieniając temat: nie wstydzi się pan patrząc na to, co robi pański klubowy kolega i odpowiednik z komisji hazardowej?

Marek Biernacki: Mi trudno oceniać jako przewodniczącemu prace drugiej komisji.

Konrad Piasecki: No właśnie, jako przewodniczący powinien pan oceniać tym bardziej.

Marek Biernacki: Dopiero czytając prasę poznaję prace tej komisji, bo sam jestem zaangażowany w prace swojej. Więc trudno mi oceniać, ale na pewno zakończenie przesłuchania Zbigniewa Chlebowskiego - to nie powinno tak wyglądać.

Konrad Piasecki: Mirosław Sekuła to właściwy człowiek na właściwym miejscu?

Marek Biernacki: Podkreślam, trudno mi oceniać z własnej pozycji.

Konrad Piasecki: A to jeszcze ostatnie pytanie. Chlebowski powinien wrócić do klubu PO? Jakie jest pańskie zdanie?

Marek Biernacki: Tutaj musi nastąpić wyraźna weryfikacja wszystkich zeznań. Mamy dopiero początek śledztwa. To jest zeznanie Zbigniewa Chlebowskiego, które będzie weryfikowane. Każda teraz opinia jest opinią pochopną. Śledztwo trwa. My przesłuchaliśmy w naszej komisji 96 świadków.

Konrad Piasecki: Czyli, rozumiem, mówienie teraz o powrocie Chlebowskiego za wczesne?

Marek Biernacki: Zdecydowanie tak, zdecydowanie tak.