"Siłą Szwecji jest kolektyw. To bardzo wyrównana drużyna, ale w zasięgu reprezentacji Polski. Jeżeli chcemy grać na mistrzostwach świata, to trzeba wygrywać. Mamy czym straszyć. Myślę, że będzie 2:1 dla nas" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Marek Koźmiński, były wiceprezes PZPN. Na pytanie o szwedzkiego napastnika Viktora Gyökeresa, stwierdził, że "to klasowy zawodnik, ale my mamy Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego". "Kto popełni mniej błędów, ten pojedzie na mundial" – dodał.

Już dziś wieczorem w Sztokholmie rozstrzygnie się przyszłość reprezentacji Polski w piłce nożnej. Biało-Czerwoni po pokonaniu w ubiegły czwartek Albanii na Stadionie Narodowym zmierzą się ze Szwedami w finale baraży, których stawką jest gra na tegorocznym mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. 

Koźmiński o meczu ze Szwecja: Będzie 2:1 dla nas

Marek Koźmiński, gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM, w przeszłości piłkarz m.in. reprezentacji Polski, który po zakończeniu kariery był wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, wierzy w sukces kadry Jana Urbana, choć docenia klasę rywala.

Szwecja to dla nas bardzo niewygodny przeciwnik. Ich siłą jest kolektyw. To bardzo wyrównana drużyna, ale w zasięgu reprezentacji Polski. Jeżeli chcemy grać na mistrzostwach świata, to trzeba wygrywać. Myślę, że będzie 2:1 dla nas - ocenił na antenie radia. 

Pietuszewski na Szwecję? Koźmiński: Byłbym zaskoczony, gdyby zagrał od pierwszej minuty

Były wiceprezes PZPN nie widzi jednak Pietuszewskiego w wyjściowej "jedenastce" na Szwecję. Oskar jest wielkim talentem i przyszłością polskiej piłki. Zachowałbym go dzisiaj jako takiego jokera. W przebiegu spotkania może nam coś dać. Byłbym zaskoczony, gdyby Oskar Pietuszewski zagrał od pierwszej minuty meczu ze Szwecją - stwierdził.

Dodał, że choć Pietuszewski ma umiejętności na to, by przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Polski, to "jest to tak młody zawodnik, że jeszcze może popełnić błędy". 

Zaznaczył w kontekście rywalizacji ze Szwecją, że na mundial pojedzie ta drużyna, która "popełni mniej błędów".

Szwecja ma Gyökeresa. Koźmiński: Ale my mamy Lewandowskiego i Zielińskiego

Trzy bramki w meczu z Ukrainą strzelił napastnik reprezentacji Szwecji Viktor Gyökeres. I to właśnie na snajpera Arsenalu Londyn polska defensywa powinna uważać szczególnie. 

Pytany przez prowadząca Joannę Górską o to, czy Szwed może nam zagrozić w tym meczu, Koźmiński stwierdził, że "to bardzo klasowy zawodnik, ale my mamy Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego".

Mamy czym straszyć - podkreślił.

Zauważył także, że polskim piłkarzom zdarzają się momenty przestoju w grze, co taki rywal jak Szwecja może wykorzystać. Docenił natomiast pracę, jaką dotąd wykonał selekcjoner reprezentacji Polski. 

Urban posklejał reprezentację, ale to jest jest normalne: przyszedł nowy trener. Bądźmy też realistami, nie graliśmy z tuzami. Ten poziom będzie dopiero wzrastał. Dziś chyba najtrudniejszy przeciwnik przed kadrą Jana Urbana - stwierdził, podkreślając, że trener "dał polskiej reprezentacji normalność".

Porażka to koniec Lewandowskiego w kadrze? Tak odpowiedział były wiceprezes PZPN

Koźmiński był pytany także o to, czy jeśli Polska przegra dziś ze Szwecją i nie awansuje na mistrzostwa świata, to może to oznaczać koniec reprezentacyjnej kariery dla Roberta Lewandowskiego. 

To jest sytuacja, która mogłaby się wydarzyć, ale mam nadzieję, że się nie wydarzy. Bo Robert jest dla nas bardzo cenny i mógłby dać tej reprezentacji jeszcze bardzo dużo - podsumował gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM, wierząc, że to będzie szczęśliwy wieczór w Sztokholmie dla polskich piłkarzy i kibiców. 

Opracowanie: