"Pani minister powinna zweryfikować pracę wiceministra Dorożały, bo uważam, że nie zawsze działa zgodnie z linią naszego rządu. Pamiętajmy, że na wizerunek pani minister wpływają również wiceminstrowie i ich praca" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Rafał Komarewicz z klubu parlamentarnego Centrum. W ten sposób odniósł się do tego, czy warunkiem pozostania na stanowisku szefowej resortu klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloska było odejście z resortu wiceministra Mikołaja Dorożały. Polityk KP Centrum podkreślił także, że pomimo pewnych zgrzytów "koalicja jest razem".
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Polityk klubu parlamentarnego Centrum Rafał Komarewicz był pytany w Popołudniowej rozmowie w RMF FM m.in. o kwestię dzisiejszego głosowania w Sejmie nad wotum zaufania dla szefowej resortu klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Parlament zdecydował, że polityczka pozostanie na tym stanowisku.
Prowadząca Magda Sakowska zapytała posła KP Centrum, czy to kończy dyskusje o jedności w koalicji rządzącej. To jest ważny moment. Pokazujemy, że koalicja 15 października - pomimo pewnych zgrzytów - jest razem, więc nie przewidywałem innego wyniku, nawet jeżeli widzieliśmy małe perturbacje przed tym głosowaniem - stwierdził, podkreślając, że "w pewnym sensie to było głosowanie nad wotum zaufania dla premiera Donalda Tuska".
I (premier - red.) to zaufanie według mnie otrzymał - dodał.
Dopytywany o to, czy politycy Polski 2050 zagłosowali za wotum zaufania zarówno dla Pauliny Hennig-Kloski jak i Jolanty Sobierańskiej-Grendy, czyli ministry zdrowia, bo wystraszyli się słów premiera. Szef rządu zagroził, że w takiej sytuacji mogą odejść z koalicji.
To było jasne przesłanie pana premiera, że koalicja piętnastego października ma być razem. Jeżeli ktoś głosuje za odwołaniem ministra jego rządu, to znaczy, że nie jest w koalicji. To jest jakby naturalne, że nie wszystkie działania ministrów - i to nie tylko tych dwóch, wobec których było wotum nieufności - niekoniecznie się wszystkim podobają - ocenił Komarewicz.
Podkreślił również, że jeśli chodzi o koalicję to zagłosował "za stabilizacją". Ale też za tym, żebyśmy nasze obietnice wyborcze spełniali. To, że te panie zostają, to jest jakby naturalne. Jeżeli ktoś nie chce być w koalicji, po prostu z niej wychodzi - dodał.
Rozumiem, że nie wszystkim się podobają działania ministrów. Mnie też się nie podobają działania pani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - tak z kolei odniósł się do słów przewodniczącej Polski 2050, która stwierdziła, że "będziemy bronić pani minister Hennig-Kloski i dajemy jej ostrożny kredyt zaufania".
Rafał Komarewicz w Popołudniowej rozmowie w RMF FM odniósł się też do doniesień medialnych, które wskazują na to, że Polskie Stronnictwo Ludowe postawiło warunek Paulinie Hennig-Klosce w sprawie czwartkowego głosowania. Polityczny deal miał sprowadzać się do tego, że ceną za pozostanie szefowej MKiŚ na tym stanowisku, byłaby dymisja wiceministra Mikołaja Dorożały, który w środę na antenie RMF FM zapewniał, że nie szykuje się do odejścia z resortu.
Osobiście uważam, że pani minister (Hennig-Kloska) powinna zweryfikować pracę pana ministra Drożały, bo nie zawsze działa zgodnie z linią naszego rządu. Nie powinniśmy dzielić ludzi. Kwestia dotycząca choćby myśliwych. Wolałbym żeby rząd koalicji 15 października raczej ich łączył. I też rozumiem kolegów z PSL-u, że w ten sposób do tego podchodzą, więc myślę, że pani minister po prostu przemyśli to, z jakimi wiceministrami chce współpracować i jak oni wpływają na jej wizerunek. Bo pamiętajmy, że na wizerunek pani minister wpływają również wiceministrowie i ich praca, decyzje i oczywiście wypowiedzi - wskazał.


