"Jestem wzruszona. Wszyscy się cieszymy, że Andrzej jest na wolności. Modliliśmy się, walczyliśmy i doczekaliśmy się jego uwolnienia, ale były różne momenty. Myślałam, że chcą go po prostu zakatować. Warunki, w jakich przebywają więźniowie na Białorusi są niewyobrażalne" - powiedziała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Irena Biernacka, działaczka Związku Polaków na Białorusi, po uwolnieniu Andrzeja Poczobuta. Była więźniarka polityczna przyznała, że w białoruskim więzieniu była poddawana psychicznym torturom. "Nasza sprawa karna się toczy. Wywieziono nas, ale naszej sprawy nie zakończono" – stwierdziła.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl
Po 1860 dniach tortur i niewoli białoruski reżim w ramach wymiany w formacie "pięciu na pięciu" uwolnił dziennikarza i aktywistę, działającego od lat na rzecz polskiej mniejszości na Białorusi - Andrzeja Poczobuta.
O uwolnieniu Polaka zabiegały polskie władze. W Popołudniowej rozmowie w RMF FM o swoich odczuciach po wyjściu z więzienia Poczobuta opowiedziała jego przyjaciółka - działaczka Związku Polaków na Białorusi - która również przeszła przez białoruskie kazamaty, Irena Biernacka.
Polka nie kryła emocji, podkreślając, że był moment w którym zwątpiła, że Poczobut wyjdzie na wolność. Jestem wzruszona. Wszyscy się cieszymy, że Andrzej jest na wolności. Modliliśmy się, walczyliśmy i doczekaliśmy się jegpo uwolnienia z tego strasznego więzienia. Sama przeszłam to więzienie i mogę sobie wyobrazić, jakie tam były warunki. Były różne momenty: myślałam, że chcą go po prostu zakatować - stwierdziła.


