Jagiellonia Białystok okazała się słabsza od włoskiej Fiorentiny w czwartkowym meczu barażowym o awans do 1/8 finału piłkarskiej Ligi Konferencji. Białostocczanie przegrali u siebie 0:3 (0:0). Rewanż za tydzień we Florencji.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Oba zespoły nie zagrały w swoich najsilniejszych składach - Jagiellonia z konieczności, Fiorentina raczej z wyboru jej szkoleniowca Paolo Vanoliego. W białostockiej drużynie zabrakło jej dwóch liderów - Tarasa Romanczuka i Afimico Pululu (króla strzelców poprzedniej edycji LK), pauzujących za kartki. We włoskim zespole w kadrze na ten mecz nie znaleźli się m.in. tak znani piłkarze Fiorentiny, jak David de Gea czy Moise Kean.
Jagiellonia od początku meczu grała po swojemu. Białostoczanie utrzymywali się przy piłce, długo rozgrywali swoje akcje. Bez problemu przejmowali też tzw. drugie piłki i ponawiali swoje ataki. W całej połowie nie udało im się jednak stworzyć naprawdę dobrej sytuacji bramkowej, choć w 10. min. - przy większym szczęściu - mogła objąć prowadzenie, gdy we własnym polu karnym Niccolo Fortini najpierw skiksował, a potem trafił piłką w Kamila Jóźwiaka, która po odbiciu się od pomocnika Jagiellonii przeleciała tuż obok słupka bramki Fiorentiny.
W tej fazie meczu Białostoczanie mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki, goście raczej czekali na szybki atak. Dopiero ok. 25. minuty spotkania nieco przesunęli swoją grę w stronę bramki Jagiellonii. W końcówce pierwszej połowy dwa celne strzały oddał Giovanni Fabbian. O ile pierwszy prosto w ręce Sławomira Abramowicza, to drugim - tuż przed gwizdkiem sędziego na przerwę - zmusił bramkarza Jagiellonii do pokazania swoich umiejętności.
Na początku drugiej połowy włoski zespół zaczął grać aktywniej, szybciej i już w 53. min. objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony piłka trafiła na głowę Luki Ranieriego, Abramowicz interweniował przy tym strzale z bliska niezbyt fortunnie i piłka wpadła do jego bramki.


