Rosjanin Władimir Semirunnij, reprezentujący Polskę na mistrzostwach świata w łyżwiarskim wieloboju w holenderskim Heerenveen, na półmetku rywalizacji zajmuje czwarte miejsce. Zofia Braun jest zaś 17. Prowadzą broniący tytułu Amerykanin Jordan Stolz oraz ex aequo Norweżka Ragne Wiklund i Japonka Miho Takagi.

  • Po więcej bieżących informacji z kraju i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl. Bądź na bieżąco. 

Semirunnij - wicemistrz olimpijski na 10 000 m - starty rozpoczął od rekordu życiowego 36,69 i dziewiątego miejsca na 500 m. Najkrótszy z łyżwiarskich dystansów nie jest jego specjalnością. Tym razem reprezentantowi Polski zależało, aby ponieść jak najmniejsze straty i mieć realne szanse na podium.  Do 10-krotnie dłuższego wyścigu pochodzący z Jekaterynburga zawodnik przystąpił wyposażony w opływowy kasku. Wynik 6.08,15 okazał się nieznacznie gorszy od rekordu kraju i zapewnił trzecią pozycję w tej konkurencji, a czwartą na półmetku zmagań wielobojowych.

Po pierwszym dniu prowadzi dwukrotny mistrz olimpijski Stolz, który wygrał na 500 m - 34,22, a na 5000 m był 11. Po zsumowaniu wyników zapewniło mu to prowadzenie. Amerykanin walczy o drugi medal w Heerenveen. W wielobojach sprinterskich przegrał tylko z Holendrem Jenningem De Boo.   
Po pierwszym dniu reprezentanta Polski wyprzedza jeszcze dwóch Norwegów. Drugi jest Sander Eitrem, który na dłuższym z dystansów czasem 6.01,61 ustanowił rekord toru. Trzecią lokatę zajmuje Peder Kongshaug.

Straty Semirunnija nie są duże

Straty Semirunnija do Skandynawów nie są duże. Dodatkowo Stolz to specjalista od krótszych dystansów i na 10 000 metrów powinien najwięcej stracić.  

Wiklund - trzykrotna medalistka olimpijska z Mediolanu - była piąta na 500 m oraz zwyciężyła na 3000 m. Z kolei Takagi, która w stolicy Lombardii również wywalczyła trzy olimpijskie krążki, na swój dorobek zapracowała zwycięstwem na najkrótszym z dystansów oraz siódmą lokatą w drugiej konkurencji. 

Trzecia jest Holenderka Marijke Groenewoud, a tuż za nią plasuje się jej rodaczka, broniącą tytułu Joy Beune.

Debiutująca w seniorskich MŚ Braun zajęła odpowiednio 17. i 16. miejsce w obu konkurencjach, co na półmetku zapewniło jej 17 pozycję. 

W sobotę Martina Sablikova występem na 3000 m pożegnała się z kibicami, kończąc bogatą karierę. Czeszka ostatnią rundę toru pokonała, nie spiesząc się, za to przy aplauzie widowni hali Thialf. 38-letnia trzykrotna mistrzyni olimpijska nie weźmie udziału w dalszej części imprezy w Holandii. Biorąc pod uwagę mój obecny stan zdrowia, nie mam żadnych oczekiwań ani ambicji. Pogodziłam się z faktem, że będę jeździć dla przyjemności, dla publiczności, dla siebie - przyznała przed przyjazdem do Holandii.

Legenda światowych panczenów nie jest w formie od czasu igrzysk olimpijskich w Mediolanie. We Włoszech z powodu choroby musiała odwołać start na 3000 m, a osłabiona była 11. na 5000 m. Sablikova jest najbardziej utytułowaną czeską zawodniczką w historii zimowych igrzysk olimpijskich. W sześciu startach zdobyła siedem medali. W niedzielę zmagania rozpoczną się startami na 1500 m. Rywalizacja o medale zakończy się wyścigami na najdłuższych dystansach - 5000 m kobiet i 10 000 m mężczyzn. W obu przypadkach wystąpią najlepsze ósemki uczestników wyłonione po trzech konkurencjach.