​Bartosz Zmarzlik w finale żużlowych zawodów Grand Prix rozgrywanych w angielskim Manchesterze zaliczył niegroźny upadek i został wykluczony z powtórki. Broniący tytułu Polak zajął tym samym czwarte miejsce w trzeciej rundzie mistrzostw świata. Nadal jednak prowadzi w klasyfikacji generalnej. Zawody wygrał Australijczyk Max Fricke.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji sportowych zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Poza Zmarzlikiem w turnieju wystartowali również dwaj inni Polacy - Patryk Dudek oraz Kacper Woryna. Ten ostatni zakończył starty na zasadniczej części zawodów i nie utrzymał drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej (spadł na czwarte). 

Dudkowi udało się natomiast awansować do tzw. wyścigu ostatniej szansy. Po starcie do niego był czwarty. Szybko zdołał minąć jednego rywala, ale dwóch następnych już nie  - został sklasyfikowany na ósmym miejscu. Ze względu na kłopoty zdrowotne nie wystartował Dominik Kubera. Kolejny turniej GP odbędzie w sobotę, ponownie w Manchesterze. 

Miłe złego początki

Zmarzlik efektownie rozpoczął zawody. Źle wyszedł spod taśmy trzeciego wyścigu, ale na dystansie nabrał szybkości. Jeszcze na ostatnim okrążeniu przed nim był Jack Holder (Australia), ale na ostatnim łuku Polak go minął i jako pierwszy zameldował się na mecie. Także trzy punkty w pierwszej serii startów wywalczyli Dudek i Woryna. Potem Biało-Czerwoni nie spisywali się już tak dobrze. Po drugiej serii pięć punktów mieli Dudek i Zmarzlik (znowu zepsuł start) a Woryna nadal trzy.  

Przed ostatnimi czterema wyścigami części zasadniczej turnieju obrońca tytułu miał 10 punktów (tyle samo co Australijczyk Jack Holder) i był bliski bezpośredniego awansu do finału. W 20. wyścigu był najlepszy i to on w fazie zasadniczej turnieju wywalczył najwięcej punktów. Woryna, podobnie jak Dudek (który w pięciu startach zgromadził dziewięć punktów) także miał szansę, aby wziąć udział w biegu ostatniej szansy. Jednak na ostatnim okrążeniu 18. biegu - będąc na drugim miejscu - upadł na tor wraz Leonem Madsenem (Dania). Polak został uznany winny tego wydarzenia i nie otrzymał nawet punktu (ubierał w sumie pięć).

Przed dwoma biegami ostatniej szansy i finałem zaczął padać deszcz. Turniej udało się jednak dokończyć bez problemu.  W Manchesterze oprócz Kubery (którego zastąpił Czech Jan Kvech) z powodów zdrowotnych nie pojechali też Brytyjczyk Daniel Bewley (za niego wystartował Duńczyk Anders Thomsen) oraz Fredrik Lindgren (Kai Huckenbeck).

Po raz pierwszy w tym sezonie, w piątek zawodnicy mogli zdobyć punkty do klasyfikacji generalnej w trakcie biegu sprinterskiego, który kończył kwalifikacje (odbyły się kilka godzin przed początkiem GP). Cztery punkty zdobył Holder, trzy - Robert Lambert (Wielka Brytania), dwa - Tom Brennan (Wielka Brytania), zaś jeden - Brady Kurtz (Australia).

O ile pozwolą warunki atmosferyczne, to kolejny turniej GP odbędzie się w sobotę, ponownie w Manchesterze.