Słowak Peter Sagan zdobył w amerykańskim Richmond tęczową koszulkę kolarskiego mistrza świata w wyścigu ze startu wspólnego elity. Broniący tytułu Michał Kwiatkowski finiszował na ósmym miejscu.

Michał Kwiatkowski i Greg Henderson na trasie wyścigu /SHAWN THEW /PAP/EPA

Sagan zwyciężył po samotnej ucieczce na dwóch ostatnich kilometrach, uzyskując na mecie trzy sekundy przewagi nad grupą 24 zawodników. Srebrny medal wywalczył Australijczyk Michael Matthews, a brązowy Litwin Ramunas Navardauskas.

Akcja Słowaka, rówieśnika Kwiatkowskiego i jego rywala z juniorskich wyścigów, przypominała atak Polaka z ubiegłorocznych mistrzostw z Ponferrady. Odczekał na właściwy moment z atakiem i wygrał w sposób niezagrożony. Kolarz ekipy Tinkoff-Saxo ma w dorobku bardzo dużo sukcesów, m.in. czterokrotnie wygrywał klasyfikację punktową Tour de France, odnosząc także cztery zwycięstwa etapowe.

Kolarze elity musieli przejechać 16-kilometrową pętlę 16 razy. Dystans był odrobinę dłuższy niż w Ponferradzie - 261,4 km, ale trasa łatwiejsza. Na rundzie znajdowały się trzy niewielkie wzniesienia, wszystkie na czterech ostatnich kilometrach, a ostatni 600-metrowy odcinek był płaski. Obawiano się deszczu, który mógłby spowodować kraksy szczególnie na podjeździe po kostce brukowej, ale prognozy meteorologiczne się nie sprawdziły. Niebo było zachmurzone, ale nie padało.

Niedługo po starcie zaatakowało ośmiu zawodników, m.in. odnoszący sukcesy na torze Nowozelandczyk Jesse Sergent oraz Amerykanin Benjamin King. Uzyskali pięć minut przewagi nad peletonem, na którego czele najczęściej pojawiali się Holendrzy i Polacy. Biało-czerwoni jechali aktywnie i czujnie, asekurując swojego lidera. Kwiatkowskiego na podjazdach najczęściej prowadzili Rafał Majka i Maciej Bodnar.

Zawodnicy w ucieczce stopniowo się wykruszali i ostatecznie około 95 km przed metą peleton, który podkręcił tempo, zlikwidował akcję. Natychmiast zaczęły się kolejne ataki, a sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Z okrążenia na okrążenie coraz więcej zawodników schodziło z trasy. Z biało-czerwonych wycofał się Bodnar, przejechawszy 200 km. Majka leżał w kraksie, jednak dogonił peleton próbował dalej wspierać lidera polskiej drużyny.

Pod koniec 14. rundy zawiązała się korzystna dla Kwiatkowskiego akcja. Obrońca tytułu odskoczył od peletonu razem z sześcioma rywalami, m.in. ze swoim byłym już kolegą z ekipy Etixx-Quick Step Belgiem Tomem Boonenem (od nowego sezonu Polak będzie się ścigać w grupie Sky). Ucieczka zapowiadała się obiecująco. Zawodnicy dawali sobie mocne zmiany, uzyskując półminutową przewagę. W peletonie przyspieszyli jednak Niemcy i Australijczycy, którzy w czołówce nie mieli swojego przedstawiciela i 18 km przed metą również ten atak zakończył się niepowodzeniem.

Ostatnią rundę rozpoczynał wciąż jeszcze duży peleton. Wszyscy faworyci czekali na podjazd po bruku, walcząc o jak najlepszą pozycję do ataku. Peleton rozciągnął się i zaczął pękać. Sagan mocniej nacisnął na pedały i zyskał decydującą przewagę.