Eugeniusz Makarczuk, międzynarodowy mistrz Polski w boksie, niespodziewanie opuścił Polskę i wyjechał na Białoruś - informuje TVP Sport. Wokół jego decyzji narastają spekulacje o możliwych powiązaniach z tamtejszymi służbami. Zawodnik, który jeszcze niedawno deklarował przywiązanie do polskich korzeni, pozostawił po sobie nie tylko zobowiązania finansowe, ale i wiele pytań bez odpowiedzi.

  • Eugeniusz Makarczuk, międzynarodowy mistrz Polski w wadze junior średniej, nagle opuścił Polskę i wyjechał na Białoruś.
  • Bokser przez lata podkreślał swoje polskie pochodzenie i marzenia o reprezentowaniu Polski na arenie międzynarodowej.
  • Osoby z jego otoczenia podejrzewają, że za wyjazdem mogą stać białoruskie służby specjalne.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Eugeniusz Makarczuk to 32-letni bokser pochodzący z Lidy w obwodzie grodzieńskim na Białorusi. Wychowywał się w środowisku o silnych polskich tradycjach, co sam wielokrotnie podkreślał w wywiadach - opisuje Mateusz Fudala z TVP Sport. Swoją przygodę z boksem rozpoczął w wieku 15 lat, odnosząc sukcesy na ringach amatorskich i zawodowych. Na Białorusi zdobył dwa medale mistrzostw kraju (brąz 2016 r. i srebro 2022 r.), a w 2017 roku rozpoczął karierę zawodową, odnosząc sześć zwycięstw bez porażki.   

Jesienią 2022 roku Makarczuk przyjechał do Polski, gdzie szybko zdobył uznanie w środowisku bokserskim. W maju 2023 roku sięgnął po tytuł międzynarodowego mistrza Polski w wadze junior średniej, pokonując Łukasza Maćca. Kolejne sukcesy, w tym zdobycie pasa WBC CISBB, umocniły jego pozycję na polskiej scenie bokserskiej.   

Kariera w Polsce i nagły zwrot akcji

Początkowo Makarczuk aktywnie uczestniczył w życiu polskiej społeczności. Uczył się języka, uzyskał Kartę Polaka i starał się o stały pobyt. Deklarował, że jego celem jest zdobycie mistrzostwa świata dla Polski. Jednak po serii sukcesów sportowych, w tym po dwóch wygranych walkach w Szwajcarii, jego zaangażowanie zaczęło słabnąć.   

Osoby z jego otoczenia, w tym menedżerowie i przyjaciele, zauważyli zmianę w jego zachowaniu. Przestał uczęszczać na lekcje języka polskiego, a jego kontakt z polską społecznością wyraźnie się osłabił. Po ostatniej walce w Szwajcarii zniknął bez słowa, pozostawiając w Polsce zobowiązania finansowe wobec osób, które go wspierały.   

Kulisy wyjazdu i podejrzenia o współpracę ze służbami

Wyjazd Makarczuka na Białoruś wywołał falę spekulacji. Jego dawni współpracownicy nie kryją rozczarowania i podejrzewają, że za decyzją boksera mogą stać białoruskie służby specjalne. Zwracają uwagę na fakt, że mimo wcześniejszych deklaracji o niemożności powrotu do ojczyzny z powodu rzekomych prześladowań, po powrocie nie spotkały go żadne represje.   

Artur Kondrat, prezes Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej, organizacji, która wspiera Polaków na dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, napisał do Polskiej Unii Boksu pismo, w którym wprost sugeruje, że Makarczuk mógł nawiązać kontakty z osobami powiązanymi z władzami rosyjskimi i białoruskimi.   

Jego swobodne poruszanie się po świecie, już po powrocie na Białoruś, w tym pobyt w Dubaju i walka w Niemczech w grudniu ubiegłego roku, może świadczyć o współpracy z tamtejszymi służbami.   

Pytania bez odpowiedzi

Zniknięcie Makarczuka wywołało konsternację wśród jego promotorów i menedżerów. Zwracają uwagę, że zawodnik zostawił w Polsce nie tylko swoje rzeczy osobiste, ale także wywalczone pasy mistrzowskie, co jest sytuacją bez precedensu. Próby kontaktu z nim pozostają bez odpowiedzi.   

Polskie środowisko bokserskie podjęło działania mające na celu zablokowanie jego występów na arenie międzynarodowej, jednak efekty tych starań są niejasne. Do tej pory nie uzyskano odpowiedzi od Polskiej Unii Boksu na pytania dotyczące, jaki kraj reprezentował Makarczuk podczas walki w Niemczech, którą wygrał zdobywając pas WBC Baltic.