Mikołaj Marczyk - obrońca tytułu rajdowego mistrza Europy wypadł z drogi na trasie trzeciego odcinka specjalnego Rajdu Sierra Morena, pierwszej rundy cyklu ERC. Samochód został uszkodzony. Na szczęście Marczyk i jego pilot Szymon Gospodarczyk nie zostali poszkodowani.

Do wypadku doszło w końcówce trzeciego odcinka specjalnego Pozoblanco - Villaharta 1, długości 26,1 km. Na prawym zakręcie samochód wpadł w poślizg i lewym przodem uderzył w barierę bezpieczeństwa.

Uszkodzone zostało m.in. zawieszenie i przód samochodu. Jeżeli serwis naprawi usterki, Polacy będą mogli jutro wrócić do rywalizacji, ale nie będą mieli już szans na dobre miejsce na mecie. 

1,5 km przed metą, w prawym, szybkim zakręcie wyhamowałem tyle, ile chciałem, wjechałem w zakręt tak, jak chciałem, natomiast samochód nie zmieścił się w zakręt. Pewnie powinienem jechać 15-20 km/h wolniej w tym miejscu - mówił w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Patrykiem Serwańskim Mikołaj Marczyk. Niestety, złamaliśmy wahacz. Nie mogliśmy też wyjechać z tego miejsca, w którym stanęliśmy - relacjonował. 

Walczymy. Taki jest ten sport. Do samego końca spróbujemy jechać tak dobrze, jak tylko potrafimy - zapewniał Marczyk. 

W Hiszpanii startują także inni Polacy - Jakub Matulka, Adrian Rzeźnik i Piotr Krotoszyński.

W sezonie 2026 w kalendarzu ERC jest siedem rund. Czwartą będzie Rajd Polski w dniach 24-26 lipca, który po raz pierwszy po ponad 20 latach nie będzie rozegrany na mazurskich szutrach, tylko na odcinkach asfaltowych na Śląsku.