Zespół Kamena Rally Team zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego motorsportu. Kierowca ciężarówki Tomasz Białkowski, pilot Dariusz Baśkiewicz i mechanik Adam Grodzki triumfowali w legendarnym Dakar Classic w kategorii ciężarówek, pokonując nie tylko rywali, ale i własne słabości oraz ekstremalne warunki pustyni. Opowiedzieli o tym w rozmowie z dziennikarzem sportowym RMF FM Cezarym Dziwiszkiem.

Od pasji do sukcesu. "DAF-a wzięliśmy z muzeum"

Sam pomysł startu w Dakarze Classic jest autorstwa Adama Grodzkiego, mechanika zespołu, który - jak mówi pilot/nawigator Dariusz Baśkiewicz "jest miłośnikiem starej kolekcji ciężarówek, którą posiada. Jest zakochany w tych dużych, ciężkich, starych pojazdach. I to on w nas zaszczepił właśnie tę ideę, żeby wystartować w Dakar Classic".

Połączenie pasji do motoryzacji i marzenia o Dakarze zaowocowały decyzją o wspólnym starcie. Wybór pojazdu nie był przypadkowy. Zespół postawił na ciężarówkę DAF, wypożyczoną prosto z muzeum w Eindhoven, w Holandii. Jak mówią członkowie Kamena Rally Team: "to nie byle jaka maszyna". 

Ta ciężarówka posiada taką oddzielną, własną historię, ponieważ są tam zainstalowane dwa silniki. Jan de Rooy (red. holenderski kierowca rajdowy, który jechał DAF-em w Dakarze 1985) skonstruował taki pojazd, żeby mieć napęd na obie osie. Zamontował dwa silniki, stąd też bardzo potężna moc tej ciężarówki i jej wyjątkowość. I stąd też nazwa: The Bull - Byk - opowiada Baśkiewicz.

  

DAF jest wyposażony w dwa silniki o pojemności 12 litrów każdy i w najlepszych czasach generował nawet 1200 koni mechanicznych i 4000 Nm momentu obrotowego. Podczas tegorocznego Dakaru Classic palił ... 60 litrów/ 100 km.

Precyzja zamiast prędkości. "Musieliśmy być dokładnie o czasie"

Dakar Classic to nieco inna rywalizacja niż klasyczny Dakar. Tu nie liczy się wyłącznie prędkość, ale przede wszystkim precyzja i regularność. 

Organizator przejeżdża naszą trasę wcześniej i zakłada nam taki idealny ślad, idealny czas przejazdu tej trasy i my mamy przez cały ten odcinek jechać identycznie, jak on to sobie założył - tłumaczy Baśkiewicz. 

Oznacza to, że każdy błąd, spóźnienie, czy przyspieszenie może kosztować cenne punkty. 

Pokonanie ponad 8000 kilometrów, zmagania z upałem sięgającym 60 stopni w kabinie, jazda przez ponad 100-metrowe wydmy i konieczność zmiany 170-kilogramowego koła w 13 minut - to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi musieli się zmierzyć.

Czy odcinek z wydmami był najtrudniejszy? Może nie najtrudniejszy, ale na pewno był tym, przed którym miałem największe obawy, ponieważ zakopanie takiego pojazdu skutkuje tym, że bardzo dużo byśmy stracili - wspomina Tomasz Białkowski, kierowca zespołu.

Kluczem do sukcesu okazała się zgrana, trzyosobowa załoga. 

Zespół musi być ze sobą bardzo zgrany, ponieważ tutaj tych sytuacji jest bardzo dużo. To też powoduje różnego rodzaju napięcia. W naszym przypadku mamy to już bardzo daleko za sobą, mamy to przepracowane - podkreśla Baśkiewicz. 

Byliśmy jak jedna pięść, która przebiła dakarowy mur - dodaje Białkowski.

Plany na przyszłość. "Czekamy na Baja Poland"

Kamena Rally Team nie tylko jako pierwszy polski zespół wygrał Dakar Classic, ale także jako pierwsza ciężarówka w historii tej rywalizacji zwyciężył pojedynczy etap, pokonując na nim nie tylko inne ciężarówki, ale nawe ... samochody!

Co dalej? Zespół już planuje kolejne starty. Dzisiaj zaczyna I rundę Pucharu Świata w Rajdach Terenowych Baja w Arabii Saudyjskiej. Za 2 tygodnie kolejna runda w Jordanii, a potem Tomasz Białkowski i Dariusz Baśkiewicz wrócą do Europy i wystąpią w kolejnych rundach w: Grecji, Włoszech, Portugalii, Hiszpanii i Baja Poland, które - sami nazywają - "największym świętem offroadu w Polsce". 

Jak tylko będzie dostępna data, to na pewno słuchacze będą o tym wiedzieć, bo to jest święto offroadu, największa impreza i z miejsca serdecznie na nią zapraszamy - zachęca Baśkiewicz.

Opracowanie: