"Po moim pierwszym ciosie rywale padli na kolana i nie potrafili się podnieść" - powiedział po powrocie do kraju mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek. Wraz z nim z Moskwy przyleciał też m.in. drugi polski medalista - srebrny dyskobol Piotr Małachowski.

Paweł Fajdek wygrał finałowy konkurs rzutu młotem podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Moskwie. Polak znokautował rywali już w pierwszej próbie, w której uzyskał wynik 81 metrów i 97 centymetrów. To jego rekord życiowy, a także najlepszy w tym roku wynik na świecie. Szymon Ziółkowski... czytaj więcej

Fajdek na warszawskim lotnisku Okęcie wspominał poniedziałkowy konkurs w Moskwie, w którym już pierwszą próbą - 81,97 m. Był to najlepszy wynik w tym roku na świecie, który zapewnił Polakowi złoty medal.

Tego dnia wszystko zagrało, wszystko wyszło tak, jak sobie zakładałem, pasowało do siebie. Głowa też pomogła, mocno przygotowywałem się do tego konkursu również pod tym względem - powiedział Fajdek dziennikarzom.

Mistrz świata podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu i wspierali go, gratulowali.

Nie wiem, które gratulacje były najmilsze. Nie chciałbym nikogo wyróżniać. Wszystkim jednakowo mocno dziękuję za wsparcie - podkreślił.

Małachowski startował we wtorek i o 75 cm przegrał z broniącym tytułu Niemcem Robertem Hartingiem. W najlepszej próbie uzyskał 68,36 m.

Zawody w stolicy Rosji potrwają do niedzieli. Przed biało-czerwonymi jeszcze kilka szans na medale, m.in. startować jeszcze będą dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Tomasz Majewski oraz wicemistrzyni igrzysk w Londynie w rzucie młotem Anita Włodarczyk, która w środę była najlepsza w eliminacjach.

(mal)