Widzew Łódź w pierwszym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca Alaksandara Vukovicia odniósł cenne zwycięstwo przed własną publicznością z broniącym tytuł mistrza Polski Lechem Poznań 2:1. Wygrana pozwoliła Łodzianom, będącym w poważnym kryzysie, co najmniej na kilkanaście godzin opuścić strefę spadkową. O samym meczu mówi się jednak niewiele. Wszystko przez zachowanie pseudokibiców "Kolejorza", którzy zdemolowali toalety. Straty, jakie klub poniósł, operator stadionu wyceni prawdopodobnie na kwotę kilkuset tysięcy złotych - dowiedział się RMF24 od rzecznika prasowego Widzewa Łódź, Jakuba Dyktyńskiego.
- Po więcej aktualnych informacji sportowych z kraju i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
W ubiegłym tygodniu Widzew zakończył współpracę z chorwackim trenerem Igorem Joviceviciem. Szkoleniowiec, który był już trzecim w bieżącym sezonie trenerem łódzkiego zespołu, nie podołał wyzwaniu, jakie przed nim postawiono i opuszczał klub z bilansem 24 punktów w 23 meczach. W efekcie Widzew wylądował na siedemnastym - przedostatnim - miejscu w ligowej tabeli.
Następcą Chorwata został związany przez lata - zarówno jako piłkarz, a także jako trener - z Legią Warszawa Alaksandar Vuković. Serb już w pierwszym meczu udowodnił, że decyzja władz klubu o postawieniu właśnie na niego była słuszna. Do Łodzi w sobotę przyjechał broniący tytuł mistrza kraju oraz plasujący się w obecnym sezonie u szczytu tabeli Lech Poznań.
"Kolejorz" zaczął mecz zgodnie z planem i za sprawą trafienia Gisli Thordarsona w 28. minucie objął prowadzenie. Gospodarzy to jednak nie podłamało i ledwie 6 minut później Fran Alavarez doprowadził do wyrównania. Choć z przebiegu meczu przewagę miał Lech, to po ostatnim gwizdku powody do radości mieli gospodarze. Widzew decydujący o zwycięstwie cios zadał w 52. minucie. Do bramki Poznaniaków trafił wówczas Emil Kornvig.


