Opuszczenie kraju większości pracownikom placówek dyplomatycznych w Arabii Saudyjskiej nakazał Departament Stanu USA. To pokłosie eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i tego, że placówki dyplomatyczne USA w Arabii Saudyjskiej były kilkakrotnie atakowane przez Iran. Podobne kroki podjęto już wcześniej w Katarze, Iraku, Jordanii, ZEA i Pakistanie.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Poniedziałek to 10. dzień wojny Izraela i USA z Iranem. 28 lutego Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie. Teheran w odpowiedzi zaatakował kilka państw w regionie, w tym mieszczące się tam bazy amerykańskie. Wiele państw ewakuuje swoich obywateli z Bliskiego Wschodu. W niedzielę członkowie irańskiego Zgromadzenie Ekspertów wybrali nowego najwyższego przywódcę kraju. Został nim Modżtaba Chamenei, syn poprzedniego lidera, ajatollaha Alego Chameneiego, zabitego w pierwszym dniu wojny.
Ogłoszenie ewakuacji personelu placówek dyplomatycznych - poza pracownikami kluczowymi - nastąpiło kilka dni po tym, jak resort pozwolił części dyplomatów i ich rodzinom powrót do kraju. Przedstawiciel Departamentu Stanu powiedział, że powodem były względy bezpieczeństwa.
Placówki dyplomatyczne USA w Arabii Saudyjskiej były kilkakrotnie atakowane przez Iran. W jednym z takich ataków irańskie drony miały uderzyć w placówkę CIA znajdującą są na terenie ambasady oraz doprowadzić do zawalenia dachu budynku. W czasie ataku gmach był pusty.
Wcześniej ministerstwo rozkazało podobną częściową ewakuację placówek w Katarze, Jordanii, Bahrajnie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Iraku oraz konsulatach w Lahore i Karaczi w Pakistanie.


