W Tatrach obudziły się nie tylko niedźwiedzie i świstaki, ale wyszły też żmije. Mogą być wyjątkowo niebezpieczne dla tych, którzy chcą z bliska podziwiać kwitnące krokusy - ostrzega Tatrzański Park Narodowy.

Pierwsze żmije widziano w Tatrach już przed miesiącem, ale wyjątkowo dużo pojawiło się ich w ostatni weekend. Piękna, słoneczna pogoda skusiła je do wyjścia na polany, na których się wygrzewały. Pech chce, ze żmije wygrzewają się bardzo często na tych samych polanach, na których kwitną krokusy. Mogą być niebezpieczne dla osób, które z bliska chcą podziwiać albo fotografować te piękne kwiaty i kucają lub kładą się w trawie.

Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż w Polsce. Jej jad może być niebezpieczny, ale tragiczne wypadki zdarzają zupełnie wyjątkowo. Zaledwie 1 proc. ukąszeń w skali Europy kończy się zgonem - donoszą na swojej stronie pracownicy TPN.

Przypominają też, że żmija atakuje wyłącznie, kiedy jest osaczona i nie ma drogi ucieczki. Apelują jednak o ostrożność przy wędrowaniu po Tatrach, szczególnie gdy zapominamy się nieco przy podziwianiu kwitnących teraz krokusów.