​Prokuratura Rejonowa w Zakopanem wszczęła śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w czwartek na Rysach w Tatrach. W zdarzeniu zginął 50-letni turysta, a jego towarzyszka doznała ciężkich obrażeń. Ustalono m.in., że mężczyzna miał w plecaku raki, ale z nich nie skorzystał.

  • Prokuratura Rejonowa w Zakopanem wszczęła śledztwo po śmiertelnym wypadku na Rysach.
  • Śledczy ustalili, że na szlaku panowały bardzo trudne warunki, a zmarły miał w plecaku raki, jednak nie używał ich w chwili zdarzenia.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W czwartek na Rysach doszło do tragicznego wypadku - jedna osoba zginęła w wyniku upadku z dużej wysokości, a druga jest w stanie ciężkim.

Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, prok. Justyna Rataj-Mykietyn, poszkodowani byli znajomymi z czasów studiów i wspólnie zaplanowali wyprawę w Tatry. Wyjazd miał stanowić formę uczczenia 50. urodzin kobiety.

Dotychczas zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że w dniu zdarzenia na szlaku panowały bardzo trudne warunki. Ustalono również, że zmarły posiadał w plecaku raki, jednak nie korzystał z nich w chwili zdarzenia - przekazała rzeczniczka prokuratury.

Wypadek na Rysach

Zgłoszenie o zdarzeniu ratownicy TOPR otrzymali w czwartek o godz. 14.14 od przypadkowego turysty, który podczas wędrówki natrafił na ciało mężczyzny. Około 80 metrów dalej znalazł leżącą kobietę uskarżającą się na silny ból kręgosłupa. Zawiadamiający nie był jednak świadkiem samego zdarzenia.

Ze względu na bardzo trudne warunki atmosferyczne ratownicy początkowo dotarli na miejsce pieszo. Po udzieleniu pomocy medycznej kobieta została przetransportowana śmigłowcem do Szpitala Powiatowego w Zakopanem. Stwierdzono u niej m.in. pęknięcie kręgosłupa oraz odmę płucną. Jej stan określany jest jako ciężki. Następnie poszkodowana została przetransportowana do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

W akcji ratowniczej uczestniczyło 30 osób

W celu ustalenia bezpośredniej przyczyny śmierci 50-latka prokuratura zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Według wcześniejszych informacji TOPR oboje poszkodowani zostali odnalezieni u wylotu Rysy - żlebu opadającego spod szczytu Rysów. Nikt nie był świadkiem zdarzenia. Ratownicy wskazywali, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta spadli z dużej wysokości. W trwającej wiele godzin akcji uczestniczyło 30 ratowników. Z uwagi na trudne warunki pogodowe początkowo użycie śmigłowca nie było możliwe.

W toku postępowania wykonywane są dalsze czynności procesowe zmierzające do szczegółowego wyjaśnienia okoliczności i przebiegu zdarzenia.