Aż 15 ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wyruszyło na pomoc snowboardziście, który chcąc zjechać z Rysów uległ wypadkowi. Ze względu na niski pułap chmur nie można było użyć śmigłowca. "Użyto drona, którym dostarczono poszkodowanemu pakiety grzewcze i śpiwór celem ochrony przed wychłodzeniem" - podali TOPR-owcy.

  • Podczas zjazdu z Rysów snowboardzista uległ wypadkowi.
  • Ratownicy TOPR szybko ruszyli z pomocą, jednak nie mogli użyć śmigłowca.
  • Mężczyzna miał uraz ręki i musiał zostać przetransportowany przy pomocy noszy i lin.
  • TOPR zaapelował do turystów. Ważny komunikat znajdziesz poniżej.
  • Więcej najnowszych informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Wyjątkowo trudna akcja ratunkowa TOPR

Ratownicy TOPR poinformowali o groźnym zdarzeniu, do którego doszło w sobotę. Snowboardzista, który chciał zjechać z Rysów, uległ wypadkowi. Ratownikom zgłosił to turysta idący na Rysy. Ze schroniska w Morskim Oku na pomoc szybko wyruszył ratownik dyżurny, a z centrali TOPR 14-osobowa grupa ratowników. 

Akcja była niezwykle trudna, bo ze względu na niski pułap chmur nie można było użyć śmigłowca. 

"Użyto drona, którym dostarczono poszkodowanemu pakiety grzewcze i śpiwór celem ochrony przed wychłodzeniem. Po dotarciu na miejsce ratowników okazało się, że snowboardzista ma uraz kończyny górnej i konieczny będzie transport w noszach SKED przy użyciu lin. Niestety, w wyniku kolejnego z serii lotów ratunkowych dronem uległ on awarii i został uziemiony" - podali TOPR-owcy.

Zaapelowali przy tym do turystów o zachowanie szczególnej ostrożności i niezbliżanie się do miejsca przeprowadzania akcji ratunkowej. "Przebywanie w pobliżu może mieć poważne konsekwencje zarówno dla postronnych obserwatorów, jak i ratowników przeprowadzających akcje. Luźne kamienie, praca wirnika śmigłowca itp. mogą być niebezpieczne, zatem jeszcze raz prosimy o rozwagę i zachowanie ostrożności" - podali.