W Tatrach zeszły dwie lawiny - jedna po polskiej, a druga po słowackiej stronie granicy. Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego sprawdzają, czy ktoś nie został przysypany poniżej Bańdziocha nad Morskim Okiem.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W piątkowe przedpołudnie w Tatrach zeszły dwie lawiny.
Jak mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Maciejem Pałahickim ratownik dyżurny TOPR Grzegorz Kubicki, przewodnik górski zauważył dużą lawinę, która "wypadła" w stronę Morskiego Oka.
Na szczęście, z tego, co widzimy na naszych kamerach, lawinisko zatrzymało się dużo powyżej szlaku. Mamy nadzieję, że nie było tam ludzi - dodaje.
Ratownik dyżurny TOPR informuje również o lawinie, która zeszła po słowackiej stronie Tatr. O pomoc Polaków poprosili ratownicy z Horskiej záchrannej služby.
Mamy potwierdzoną drugą lawinę i prośbę od kolegów ze Słowacji, żeby wspomóc ich śmigłowcem - mówi Grzegorz Kubicki, zaznaczając, że na razie maszyna nie może wystartować ze względu na trudne warunki atmosferyczne.
Wiadomo, że zwały śniegu przysypały dwie osoby. Lawina zeszła w rejonie szczytu Tępa, niedaleko Popradzkiego Stawu.
W Tatrach obowiązuje obecnie drugi stopień zagrożenia lawinowego.


