Wraca głośna sprawa zabójstwa małżeństwa z Kudowy-Zdroju (woj. dolnośląskie). Ze względu na błędy sądu II instancji, po kasacjach oskarżenia i obrony, Sąd Najwyższy w środę uchylił wszystkie wyroki: dożywocia dla córki ofiar oraz kar wieloletniego więzienia dla dwóch innych osób. Do zbrodni doszło w styczniu 2022 roku.

  • Sprawa zabójstwa małżeństwa z Kudowy-Zdroju wraca do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.
  • Śledczy uważają, że córka ofiar Julianna S. i jej koleżanka Karolina Z. dokonały zabójstw, a broń dostarczył Dariusz Z.
  • SN zarzucił sądowi niższej instancji błędy m.in. w kwestii zbezczeszczenia zwłok i nieprzydzielenia tłumacza Juliannie S.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Dzisiejsze orzeczenie SN oznacza, że Sąd Apelacyjny we Wrocławiu raz jeszcze będzie musiał zająć się sprawą zabójstwa małżeństwa z Kudowy-Zdroju. W związku z tym SN orzekł o trzymiesięcznym areszcie wobec całej trójki oskarżonych. 

Sąd Najwyższy wskazuje błędy

Należało stwierdzić, że sąd apelacyjny dopuścił się rażącego naruszenia przepisów. (...) Wyrok został uchylony w z powodu uwzględniania zarzutów podniesionych w kasacji prokuratora - uzasadnił sędzia Sądu Najwyższego Andrzej Stępka. Jak dodał, część zarzutów z kasacji obrońców nie była rozpoznawana, gdyż "byłoby to przedwczesne".

Jak wskazał sędzia Stępka, przede wszystkim SN nie podzielił stanowiska, że obie oskarżone kobiety "dopuściły się formalnie jednego zabójstwa". W praktyce są takie przypadki, kiedy sądy, mimo skutku zabójstwa dwóch osób, kwalifikują to jako jedno przestępstwo. (...) Ale w tym przypadku sąd apelacyjny nie wyraził swojego stanowiska w sposób przekonujący - ocenił sędzia.

Co prawda, jak zaznaczył, potraktowanie sprawy jako dwóch zabójstw nie musi wpłynąć ostatecznie na wymiar wymierzonych oskarżonym kar. Ale inną wymowę społeczną ma fakt skazania za dwa zabójstwa dwóch osób, niż za jedno przestępstwo - podkreślił sędzia SN.

Z kolei, jak dodał, wyrok wobec trzeciego skazanego został uchylony m.in. dlatego, że zarzucone mu czyny są "ściśle związane" z zarzutami wobec obu kobiet.

Zabójstwo w Kudowie-Zdroju

Zwłoki starszego małżeństwa zostały znalezione przez policję w jednym z mieszkań w Kudowie-Zdroju w kwietniu 2022 r. Ciała były zawinięte w dywany i worki, znajdowały się mieszkaniu od dłuższego czasu.

Jak ustalono w śledztwie, do zbrodni doszło 13 stycznia 2022 r. Według prokuratury córka zamordowanej pary Julianna S. strzeliła do swojej matki dwa razy z pistoletu maszynowego Skorpion z tłumikiem. W czasie zbrodni S. była w mieszkaniu rodziców ze swoją koleżanką Karoliną Z. Następnie Karolina Z. z tej samej broni dwoma strzałami zabiła ojca Julianny S. Śledczy ustalili, że broń dostarczył Dariusz Z., który zapoznał kobiety z jej obsługą.

Dożywocie dla Julianny S., córki ofiar

W kwietniu 2025 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał dożywocie dla Julianny S., Karolinie Z. wymierzył 11 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności, zaś Dariuszowi Z. 13 lat i 6 miesięcy więzienia. Tym samym nieco złagodził te dwie ostatnie kary - w I instancji bowiem Sąd Okręgowy w Świdnicy wymierzył tym oskarżonym odpowiednio: 12 i 15 lat.

W śledztwie i przed sądem Karolina Z. twierdziła, że Julianna "nienawidziła swoich rodziców". "Powiedziała, że chce zastrzelić rodziców i jak to zrobi, to ich potnie. Obwiniała rodziców za jej rozstanie z mężczyzną. Zabrała im też pieniądze z konta i bała się, że się o tym dowiedzą" - mówiła, twierdząc, że Julianna S. wydała jej polecenie, że ma z nią jechać do domu rodziców i pomóc w ich zabójstwie.

Według Karoliny Z., Julianna S. strzeliła matce w plecy, a po tym, jak starsza kobieta upadła, w klatkę piersiową. "Gdy ojciec Julianny wyszedł z łazienki, ona powiedziała do mnie, że nie da rady i że ja mam dokończyć i dała mi broń. Powiedziałam, że nie chcę, a ona odrzekła, że muszę to zrobić" - mówiła w składanych podczas śledztwa wyjaśnieniach Karolina Z.

Przyznała, że oddała dwa strzały w plecy mężczyzny. Niewiele brakowało, a zginęłaby wówczas przypadkowo także Julianna S. "Jedna z kul przeszła przez ciało ojca Julianny i trafiła ją w szczękę" - opisała podczas śledztwa Karolina Z.

Upiorna Wigilia

Zarzuty w sprawie obejmowały także pierwszą próbę zabójstwa, do której doszło w Wigilię 2021 r. Wówczas Julianna S. kupiła lek weterynaryjny, dzięki któremu zamierzała uśpić rodziców, a następnie udusić ich we śnie. S. dodała lek do polewy ciasta i przyniosła na spotkanie wigilijne. Kobieta poczęstowała ciastem rodziców, ale lek nie zadziałał ponieważ dawka była zbyt mała. Na spotkaniu wigilijnym była wówczas też Karolina Z.

Zbezczeszczenie zwłok?

Dariuszowi Z. prokuratura zarzuciła nabycie broni palnej, przekazanie jej oskarżonym oraz ułatwienie Juliannie S. i Karolinie Z. popełnienie zabójstwa, a następnie zatarcie śladów przestępstwa poprzez ukrycie broni palnej.

Kolejne z zarzutów w sprawie dotyczyły zbezczeszczenia zwłok zamordowanych. Mianowicie po zabójstwie sprawcy kupili żywe larwy much, które umieścili na zwłokach. "Owady miały dokonać zjedzenia tkanek miękkich zwłok znajdujących się w mieszkaniu, gdzie doszło do zabójstwa" - podawała prokuratura.

Ten ostatni zarzut, mimo że poboczny, również był podnoszony w kasacjach. Sąd II instancji bowiem, w odróżnieniu od sądu okręgowego, uniewinnił sprawców od tego zarzutu. "Oskarżeni działali z zupełnie innym zamiarem. Ich zamiarem było ukrycie zwłok, a nie ich zbezczeszczenie, położenie tych robaków na zwłokach miało stanowić tylko sposób ukrycia śladów popełnionego przestępstwa" - uznał sąd apelacyjny.

Jednak - jak wskazywały strony podczas rozprawy przed SN - sąd II instancji popełnił formalny błąd. Nastąpiła sprzeczność wewnętrzna z wyrokiem I instancji. Sąd apelacyjny uniewinnił od jednego czynu zabronionego, czyli zbezczeszczenia zwłok jednej z ofiar, a zapomniał o drugim czynie dotyczącym ciała drugiej z ofiar - mówił w lutym przed SN prok. Piotr Krupiński. Jak dodał drugi z tych czynów został de facto pominięty, co od strony formalnej wpływać może na wykonanie całej kary rozumianej jako kara łączna.

W środę SN uchylając wyrok wziął również pod uwagę ten błąd sądu apelacyjnego. Sygnalizuję jednak, że to nie jest tak, że automatycznie, w każdym przypadku, należy uniewinnić z takiego zarzutu, jeśli sprawcy działali w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej - dodał ponadto sędzia Stępka, odnosząc się do kwestii zbezczeszczenia zwłok.

Tłumacz dla Julianny S.

Obrońca S. w kasacji wskazywał także na kwestię nieprzydzielenia tłumacza jego klientce na etapie procesu, mimo że taki tłumacz był na etapie śledztwa. Jak argumentował, skazana Julianna S. większość życia spędziła bowiem w RPA i Wielkiej Brytanii i aby zapewnić jej pełne prawo do obrony konieczny był tłumacz.

Jak zaznaczył sędzia Stępka, kwestia ta nie była rozstrzygana przez SN, ale w związku z uchyleniem całego wyroku sąd apelacyjny powinien dokonać weryfikacji argumentów podnoszonych przez obronę, które odnoszą się do konieczności przydzielenia tłumacza.

Jako jedyna przyznała się do zbrodni

Julianna S. poznała Karolinę Z., gdy ta miała 16 lat. Uczyła ją jazdy konnej. Później Karolina u niej zamieszkała, bo - jak twierdziła Juliana - była skonfliktowana z swoimi rodzicami. Julianna S. uzyskała opiekę prawną nad Karoliną Z. Stało się to po tym, gdy Karolina oskarżyła swego ojca o molestowanie. Julianna twierdziła, że chciała, aby Karolina po uzyskaniu pełnoletności wyprowadziła się od niej. 

Karolina Z. jako jedyna przyznała się do zbrodni i złożyła zeznania w tej sprawie.