Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podtrzymał wyrok dożywotniego więzienia dla 32-letniego Tomasza U., skazanego za brutalne zabójstwo matki, babci i dziadka w Bąkowie (pow. stalowowolski). Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po 35 latach. Wyrok jest prawomocny.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Zgodnie z wydanym w środę wyrokiem, oprócz kary więzienia, Tomasz U. ma zapłacić ojcu - mężowi zamordowanej matki - 100 tys. zł nawiązki oraz 40 tys. zł zadośćuczynienia dla swojej ciotki, córki zabitych dziadków. Sąd obniżył te kwoty w stosunku do wniosków prokuratury, która domagała się odpowiednio 200 tys. zł i 100 tys. zł.

Przebieg procesu

Apelacje od wyroku złożyli zarówno obrońca oskarżonego (wnioskując o złagodzenie kary do 25 lat), jak i oskarżycielka posiłkowa (ciotka, domagająca się wyższego zadośćuczynienia). Prokurator wniósł o utrzymanie kary dożywocia i poparł apelację ciotki w zakresie odszkodowania. Sąd odrzucił apelacje obrony i utrzymał wyrok w mocy.

W ustnym uzasadnieniu sędzia Grzegorz Zarzycki podkreślił, że kara dożywocia jest adekwatna do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu. Zwrócił uwagę na agresywne zachowania Tomasza U. oraz wyrok za znęcanie się nad rodzicami, który zapadł zaledwie kilku miesięcy przed zbrodnią. Sąd uznał, że oskarżony nie wykazał rzeczywistej skruchy ani refleksji nad swoim postępowaniem (w czasie procesu stwierdził jedynie, że "nie wie, co mu odbiło"). Mężczyzna zabił najbliższe sobie osoby, które były mu życzliwe, pomagały mu i które były całkowicie bezbronne.

Szczegóły zbrodni

Do tragedii doszło 29 kwietnia 2023 r. w Bąkowie. Tomasz U., będąc pod wpływem alkoholu, zaatakował siekierą swoją matkę, 58-letnią Halinę U., która zginęła na miejscu. Następnie skatował dziadków - 84-letnią Leonardę S. i 89-letniego Andrzeja S. Oboje trafili do szpitala w stanie krytycznym; babcia zmarła tego samego dnia, dziadek - wkrótce potem.

Ciało 58-latki i ciężko rannych seniorów znaleźli ojciec i brat oskarżonego. Tomasz U. uciekł z miejsca zbrodni na rowerze, został zatrzymany następnego dnia rano podczas policyjnej obławy.

Motyw i postawa oskarżonego

Według ustaleń śledztwa motywem zbrodni był konflikt z matką, która nie akceptowała trybu życia syna nadużywającego alkoholu i pracującego dorywczo. W trakcie procesu Tomasz U. przyznał się do winy, ale twierdził, że nie pamięta zabójstwa dziadków. Wyraził żal, jednak sąd uznał, że nie daje to gwarancji poprawy.

Biegli uznali, że w chwili popełnienia zbrodni był poczytalny, a stan nietrzeźwości działał na jego niekorzyść.

Dalsze kroki

Wyrok jest prawomocny, ale stronom przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego. Tomasz U. nie był obecny na ogłoszeniu wyroku - przebywa w areszcie. Jego obrońca zapowiedział złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie i rozważenie dalszych kroków prawnych.

Proces apelacyjny był kilkukrotnie przekładany z powodów zdrowotnych i organizacyjnych.