Iga Świątek pokonała Jessicę Pegulę 6:1, 6:2 w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. "Bardzo dobrze czułam piłkę, byłam pewna siebie i wykorzystywałam swoje szanse" – przyznała Polka. Opowiedziała też o współpracy z nowym trenerem.

Zapytana o to, czy można mieć nadzieję na jej czwarty triumf na turnieju w Rzymie, Iga Świątek odparła na konferencji prasowej, że "dobrze jest mieć nadzieję".

Jeśli gra się dobrze i dobrze czuje się piłkę, gdy robi się wszystko dobrze, to łatwo cieszyć się grą. Tak, ja się cieszę - zapewniła pytana o to, czy na nowo odnajduje radość z gry.

Mówiąc o efektach współpracy z nowym trenerem Francisco Roigiem Polka wskazała, że w ostatnich meczach realizowała wszystko, czego oczekiwał hiszpański szkoleniowiec. I technicznie, i taktycznie. Cieszę się też, że było więcej automatyzmu - wspomniała. Czuję się inaczej i chcę wykorzystać ten czas - dodała.

Pytana o to, dlaczego nie gra debla, Iga Świątek wyjaśniła, że w trzech ostatnich sezonach rozegrała najwięcej meczów singlowych ze wszystkich zawodniczek.

Półfinałową rywalkę wyłoni w środę wieczorem mecz Jeleny Rybakiny z Kazachstanu z Ukrainką Eliną Switoliną.