Prokuratura będzie wyjaśniać okoliczności rodzinnej tragedii w podwarszawskim Raszynie. Wczoraj 67-letni mężczyzna zastrzelił swoją partnerkę. Policjanci na posesji zastali ich dwoje dzieci. Rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Na jego ciało natrafili na cmentarzu w Prażmowie.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Para nie mieszkała razem. Kobieta z dziećmi w wieku 7 i 11 lat kilka miesięcy temu przeniosła się do domu w Raszynie.
Mężczyzna miał mieszkanie w Pruszkowie. Po południu przyjechał do kobiety. Kazał dzieciom wyjść z pokoju, a następnie wystrzelił. Po zdarzeniu uciekł.
Służby powiadomił syn ofiary, dzwoniąc na numer alarmowy. Gdy funkcjonariusze zjawili się na wezwanie, dzieci siedziały przed domem na ławce.
Gminne władze zapewniły im opiekę. Mundurowi natomiast rozpoczęli szeroko zakrojone poszukiwania.
Po niespełna 4 godzinach znaleziono ciało 67-latka. Nie są znane powody tej tragedii.
Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, mężczyzna był w listopadzie 2024 r. skazany za znęcanie się nad najbliższymi. Sąd orzekł wobec niego karę w zawieszeniu. Był też sądzony za uchylanie się od alimentów, jednak tę sprawę sąd warunkowo umorzył.
Wobec 67-latka była też w przeszłości stosowana procedura Niebieskiej Karty. W związku ze skazaniem mężczyźnie cofnięto pozwolenie na broń. Samą broń zdeponowano w jednostce policji. Okazuje się więc, że tę użytą wczoraj w Raszynie posiadał nielegalnie.
Dziennikarz RMF FM nieoficjalnie dowiedział się, że 67-latek był emerytowanym pilotem.


