Półtora roku więzienia to kara, jaką Sąd Okręgowy w Sosnowcu orzekł wobec Zbigniewa B., organizatora wyprawy na Mont Blanc, podczas której 8 lat temu zginęła 40-letnia Aneta. Wyrok jest prawomocny i o trzy miesiące wyższy niż orzeczony przez sąd pierwszej instancji - informuje reporterka RMF FM Anna Kropaczek.

  • Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl

Sąd Okręgowy w Sosnowcu (woj. śląskie) w procesie odwoławczym uznał, że Zbigniew B., organizator wyprawy na najwyższy szczyt Alp, nieumyślnie doprowadził do śmierci kobiety. Zabrał w wysokie góry zbyt dużą grupę, nie zweryfikował kondycji i umiejętności uczestników wyprawy oraz ich sprzętu. Wybrał też trudniejszą trasę.

Dopuścił do tego, że pani pokrzywdzona na tej trasie szła bez czekana i kasku. Była obciążona bardzo znacznym bagażem. To są te elementy, które narażały panią na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia - mówił sędzia Andrzej Czaputa, oskarżyciel posiłkowy.

Partner pani Anety, Maciej Frączek, domagał się wyższej kary trzech lat więzienia.

Sytuacje te są przeżywane przeze mnie wciąż i od nowa. W Polsce sąd wycenia życie ludzkie na rok i sześć miesięcy - mówił RMF FM.

Obrona wnosiła o uniewinnienie organizatora wyprawy.

W sierpniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Sosnowcu skazał Zbigniewa B. na rok i trzy miesiące.

Tragedia w Alpach

Do wypadku doszło 26 czerwca 2018 roku na stosunkowo niedużej wysokości. Pani Aneta zgodnie z planem nie miała zdobywać szczytu Mont Blanc (4810 m n.p.m.), a jedynie dotrzeć do schroniska Tete Rousse położonego na wysokości 3165 metrów.

Kobieta przechodziła przez bardzo stromy płat śniegu. W pewnym momencie poślizgnęła się lub straciła równowagę i zaczęła spadać. Zatrzymała się na skałach. Nie udało się uratować jej życia.

Jak mówił wówczas narzeczony ofiary, kobieta nie miała raków, ani kasku. W rękach trzymała kijki trekkingowe. Gdyby miała czekan, mogłaby próbować hamować i zatrzymać się podczas upadku. Nie była też w żaden sposób asekurowana, mimo że prowadzący grupę Zbigniew B. miał ze sobą linę.