Wolę zwiedzenia Sosnowca zadeklarował 29-letni obywatel Wenezueli, który został przepytany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach. Mundurowi nie dali wiary w turystyczne zapędy obcokrajowca i słusznie, bo Wenezuelczyk kilkukrotnie zmieniał zeznania. To nie był jednak koniec kreatywnych wymówek ze strony obywateli krajów Ameryki Południowej.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Zatrzymany przez Straż Graniczną Wenezuelczyk najpierw stwierdził, że chce "zwiedzić Sosnowiec".
Potem zmienił zdanie i powiedział, że chce zostać w Katowicach kilka dni. Ostatecznie przyznał, że przyleciał, aby podjąć pracę zarobkową.
"Ponieważ nie posiadał żadnych uprawniających go do tego dokumentów, otrzymał nakaz opuszczenia Polski i zakaz powrotu na rok" - poinformował śląski oddział SG.
Jak podają służby, tym samym samolotem co obywatel Wenezueli przyleciało z Madrytu trzech Kolumbijczyków. Pierwszy oświadczył, że jedzie do Opola odwiedzić teściową, okazało się jednak, że ta nic o tym nie wie i nie spodziewa się odwiedzin zięcia.
Drugi przyznał, że chciał zobaczyć śnieg, a poproszony o doprecyzowanie celu pobytu, stwierdził, że zamierza zatrzymać się przez 6 dni w hotelu w Warszawie, a następnie wrócić do Kolumbii.
Trzeci natomiast oznajmił, że przyjechał do swojego syna, który "najprawdopodobniej mieszka w Warszawie". Niestety nie był w stanie podać szczegółów dotyczących życia swojego dziecka, a nawet stwierdzić, kiedy ten się urodził.
"Funkcjonariusze ustalili, że wszyscy Kolumbijczycy przylecieli w celu innym, niż deklarowany, co stanowi podstawę do wydania decyzji o zobowiązaniu do powrotu" - podaje SG.


