To już prawdziwa seria. Bramkowy remis w meczu przyjaźni z Radomiakiem Radom jest dla piłkarzy warszawskiej Legii szóstym spotkaniem z rzędu w lidze bez porażki. Podopieczni Marka Papszuna, który wyraźnie podniósł zespół z dużego dołka, wciąż jednak dryfują blisko strefy spadkowej. "Wojskowi" choć nie przegrywają, to w ostatnich siedmiu spotkaniach Ekstraklasy odnotowali jedynie dwa zwycięstwa.

Radomianie przystąpili do tego meczu pod kierunkiem nowego trenera Kiko Ramireza, który we wtorek zastąpił Goncalo Feio. Portugalczyk zrezygnował z pracy po przegranym 0:1 meczu z GKS Katowice, ale powody były niesportowe, bo chodziło o scysję z jednym z pracowników klubu i jednocześnie radomski radnym. Ramirez, który był asystentem poprzedniego szkoleniowca, wrócił w takiej roli do ekstraklasy, gdyż dziewięć lat temu pracował w Wiśle Kraków.

Cios za cios. Mocne wejście w mecz obu ekip

Trener Legii Marek Papszun nie mógł skorzystać z Bartosza Kapustki, który doznał kontuzji na ostatnim treningu. Radomianie już w pierwszej minucie mogli objąć prowadzenie. Rafał Wolski dośrodkował z rzutu wolnego, ale strzał Luquinhasa, byłego zawodnika stołecznego klubu, został zablokowany przez Rafała Adamskiego. 

To tylko na chwilę oddaliło zagrożenie. Za moment Wolski jeszcze lepiej dośrodkował z rzutu rożnego, a Maurides strzałem głową umieścił piłkę w siatce. To siódmy gol Brazylijczyka w sezonie i pierwszy po siedmiu meczach przerwy. Legia jednak szybko wyrównała i to w bardzo podobnych okolicznościach, bo po rzucie rożnym. Juergen Elitim dośrodkował na pierwszy słupek, a tam Radovan Pankov głową pokonał Filipa Majchrowicza.

Za chwilę goście mogli prowadzi. Patryk Kun posłał świetne podanie do Mileta Rajovicia, lecz dobrze ustawiony Majchrowicz zdołał odbić piłkę. Bramkarz Radomiaka kolejną dobrą interwencją popisał się w 28. minucie po mocnym strzale Adamskiego. Potem mecz stał się mniej interesujący. Sporo było fauli i przerw w grze. Tuż przed przerwą kolejny raz Majchrowicz musiał się wykazać po dobrym strzale Adamskiego zza pola karnego. 

Po przerwie długo żadnej z drużyn nie udało się przeprowadzić groźnej akcji. Spory wpływ na to miała m.in. fatalna murawa, która utrudniała szybką wymianę podań.

Na to czekali kibice Legii. Powrót Nsame na boisko

W 65. minucie na boisku pojawił się Jean-Pierre Nsame, który zastąpił Rajovicia. To powrót napastnika Legii do gry po ciężkiej kontuzji (zerwane ścięgno Achillesa), której doznał 31 sierpnia ubiegłego roku w meczu z Cracovią. W końcówce na boisku zameldował się inny rekonwalescent - Paweł Wszołek, który ostatnio leczył uraz.

W 83. minucie Legii dopisało szczęście. Po świetnym strzale z dystansu Elvesa Balde piłka odbiła się od słupka. W odpowiedzi Majchrowicz obronił strzał Nsame, któremu piłkę wyłożył Adamski. 

Mecz, który nie stał na wysokim poziomie - podobnie jak murawa w Radomiu - zakończył się sprawiedliwym remisem. W sobotę i niedzielę zostaną rozegranę pozostałe mecze 25. kolejki. Po piątkowym meczu, Legia zajmuje 14. miejsce w tabeli, co oznacza, że przynajmniej na kilkadziesiąt godzin opuściła strefę spadkową, zaś Radomiak plasuje się w tym momencie na siódmej pozycji. 

Radomiak Radom - Legia Warszawa 1:1 (1:1).

Bramki: 1:0 Maurides (2-głową), 1:1 Radovan Pankov (8-głową).
Żółta kartka - Radomiak Radom: Romario Baro, Steve Kingue. Legia Warszawa: Juergen Elitim.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 13 902.

Radomiak Radom: Filip Majchrowicz - Zie Ouattara, Steve Kingue, Adrian Dieguez, Josh Wilson-Esbrand (80. Vasco Lopes) - Jan Grzesik, Romario Baro (65. Michał Kaput), Ibrahima Camara (65. Christos Donis), Rafał Wolski, Luquinhas (46. Elves Balde) - Maurides (76. Abdoul Tapsoba).

Legia Warszawa: Otto Hindrich - Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Radovan Pankov - Kacper Chodyna (80. Paweł Wszołek), Wojciech Urbański (74. Damian Szymański), Wahan Biczachczjan (74. Ermal Krasniqi), Juergen Elitim, Patryk Kun (80. Arkadiusz Reca) - Mileta Rajović (65. Jean-Pierre Nsame), Rafał Adamski.