To już prawdziwa seria. Bramkowy remis w meczu przyjaźni z Radomiakiem Radom jest dla piłkarzy warszawskiej Legii szóstym spotkaniem z rzędu w lidze bez porażki. Podopieczni Marka Papszuna, który wyraźnie podniósł zespół z dużego dołka, wciąż jednak dryfują blisko strefy spadkowej. "Wojskowi" choć nie przegrywają, to w ostatnich siedmiu spotkaniach Ekstraklasy odnotowali jedynie dwa zwycięstwa.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych newsów sportowych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Radomianie przystąpili do tego meczu pod kierunkiem nowego trenera Kiko Ramireza, który we wtorek zastąpił Goncalo Feio. Portugalczyk zrezygnował z pracy po przegranym 0:1 meczu z GKS Katowice, ale powody były niesportowe, bo chodziło o scysję z jednym z pracowników klubu i jednocześnie radomski radnym. Ramirez, który był asystentem poprzedniego szkoleniowca, wrócił w takiej roli do ekstraklasy, gdyż dziewięć lat temu pracował w Wiśle Kraków.
Trener Legii Marek Papszun nie mógł skorzystać z Bartosza Kapustki, który doznał kontuzji na ostatnim treningu. Radomianie już w pierwszej minucie mogli objąć prowadzenie. Rafał Wolski dośrodkował z rzutu wolnego, ale strzał Luquinhasa, byłego zawodnika stołecznego klubu, został zablokowany przez Rafała Adamskiego.
To tylko na chwilę oddaliło zagrożenie. Za moment Wolski jeszcze lepiej dośrodkował z rzutu rożnego, a Maurides strzałem głową umieścił piłkę w siatce. To siódmy gol Brazylijczyka w sezonie i pierwszy po siedmiu meczach przerwy. Legia jednak szybko wyrównała i to w bardzo podobnych okolicznościach, bo po rzucie rożnym. Juergen Elitim dośrodkował na pierwszy słupek, a tam Radovan Pankov głową pokonał Filipa Majchrowicza.


