Prokurator nadzorujący sprawę naruszenia nietykalności cielesnej polskiego sędziego przez izraelskiego trenera podczas turnieju judo w Bielsku-Białej zadecydował o ściganiu tego czynu z urzędu. Incydent, do którego doszło w styczniu, odbił się szerokim echem nie tylko w Bielsku-Białej.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Małgorzata Moś-Brachowska powiedziała, że naruszenie nietykalności cielesnej jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Śledczy posiadają jednak uprawnienia, by takim zająć się tym z urzędu.
Okoliczności zdarzenia, czyli fakt, że impreza, na której doszło do zdarzenia, miała charakter publiczny, uzasadniają to, by ściganie objąć z urzędu - wyjaśniła.
Podejrzewany Izraelczyk po turnieju wyjechał z Polski. Prokurator Małgorzata Moś-Brachowska powiedziała, że śledczy będą starali się ustalić, kiedy może znaleźć się ponownie na terenie UE. Gdy to ustali, możliwe będą działania.
Z uwagi na obecną sytuację geopolityczną, wykonanie pomocy prawnej w Izraelu musi być na pewno odłożone w czasie - zaznaczyła.
Do zdarzenia doszło 10 stycznia podczas Międzynarodowego Turniej Judo "Pokonujemy Granice" w Bielsku-Białej. Organizator zawodów i prezes bielskiego klubu Janosik, Tomasz Chmielniak, mówił PAP, że trener jednego z klubów izraelskich po przegranej walce swego zawodnika nie zgodził się z decyzją sędziów.
Chwilę potem podszedł do arbitra i miał go uderzyć. Wywiązała się szamotanina. Zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery. Na nagraniach widać, że polska strona starała się łagodzić emocje. Izraelski klub został wykluczony z zawodów. Na miejsce przyjechała policja, ale strony się uspokoiły i nie zgłosiły żadnych pretensji.
Po incydencie szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Południe polecił wszcząć czynności, które mają na celu sprawdzenie okoliczności. Sprawa badana jest pod kątem art. 217 par. 1 kodeksu karnego, czyli naruszenia nietykalności cielesnej. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub do roku więzienia.


