​Oto kulisy unijnej ewakuacji z Bliskiego Wschodu. To Polak, Maciej Popowski, koordynuje ratunek dla polskich i innych obywateli UE. Korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon odwiedziła europejskie centrum dowodzenia unijnymi akcjami ratunkowymi. "Ewakuacja to nie tylko samolot na pasie startowym, to skomplikowana operacja lądowa" - tłumaczy w rozmowie z RMF FM Popowski.

Centrum Koordynacji Reagowania Kryzysowego (ERCC) w Brukseli działa 24 godziny na dobę i jest głównym sztabem operacji ratunkowej UE po wybuchu walk na Bliskim Wschodzie. 

Maciej Popowski, dyrektor generalny ds. pomocy humanitarnej i ochrony ludności (DG ECHO) w Komisji Europejskiej, ujawnia nieznane do tej pory szczegóły unijnej akcji ewakuacyjnej, w której kluczową rolę odgrywają polskie samoloty.

Premiera floty rescEU - samoloty LOT-u w roli głównej

Ostatnie dni przyniosły przełom w unijnych operacjach ratunkowych. Po raz pierwszy w historii wykorzystano strategiczną rezerwę rescEU w formie samolotów pasażerskich. 

Jak wyjaśnia Maciej Popowski, mechanizm ten opiera się na unikalnej współpracy z Polską. To są samoloty, które od polskiego LOT-u wzięła w leasing Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS). Projekt jest w całości finansowany przez Komisję Europejską, co gwarantuje nam stały i jednoczesny dostęp do dwóch maszyn - z LOTowskiej floty Boeingów i Embraerów - mówi dyrektor w rozmowie z RMF FM. 

Choć samoloty te na co dzień latają na trasach komercyjnych, to w sytuacjach kryzysowych Bruksela ma prawo zadecydować, gdzie i kiedy polecą. KE ma zagwarantowane 200 godzin lotu w roku. Żaden kraj UE nie ma takiej umowy z KE. Podpisano ją w lipcu zeszłego roku, a od września samoloty były już gotowe. 

W mijającym tygodniu, najpierw poleciały po obywateli rumuńskich do Omanu i Arabii Saudyjskiej i następnego dnia po Polaków w te same miejsca - mówi Popowski. 

To nie koniec współpracy z Polską. Na prośbę Brukseli LOT oraz RARS przygotowują obecnie specjalistyczny samolot do ewakuacji medycznej (MEDEVAC). Będzie to jednostka przystosowana do transportu pacjentów w stanie ciężkim bezpośrednio z obszarów konfliktowych.

Solidarność, która się opłaca

System wsparcia dla krajów członkowskich, które uruchomią Mechanizm Ochrony Cywilnej, jest dwutorowy. Jeśli dane państwo organizuje lot własny - rządowy lub wojskowy - i udostępni minimum 30 procent miejsc obywatelom innych krajów UE, to wówczas Komisja Europejska pokrywa aż 75 proc. kosztów operacji.

W przypadku lotów realizowanych w ramach rezerwy rescEU (jak ostatnie loty LOT-u), Unia bierze na siebie całe 100 procent kosztów. Polska, korzystając z tego mechanizmu, nie tylko zapewnia bezpieczeństwo swoim obywatelom, ale robi to bez obciążania krajowego budżetu.

Autobusy Orlenu i system Odyseusz

Ewakuacja to nie tylko samolot na pasie startowym, to skomplikowana operacja lądowa. Najpierw placówki dyplomatyczne muszą zebrać dane przez systemy takie jak polski Odyseusz. Potem trzeba dowieźć ludzi na lotnisko - tłumaczy Popowski.

Podkreśla, że w krajach takich jak Oman, gdzie nie ma polskiej ambasady, Polacy mogą zgłosić się do dowolnej placówki innego państwa UE lub delegatury Unii, bo to tam powstają listy pasażerów.

Jak ujawnia dyrektor, w ostatniej akcji kluczową rolę odegrał Orlen, który na zlecenie MSZ zorganizował transport autokarowy dla Polaków przebywających w różnych częściach Półwyspu Arabskiego, dowożąc ich do punktów zbornych w Omanie i Arabii Saudyjskiej. 

Pytany o podnoszoną przez ministra Radosława Sikorskiego kwestię ignorowania ostrzeżeń przez turystów, Popowski przyznaje, że "widzi problem". 

Zaznacza jednak, że rola Komisji Europejskiej kończy się na logistyce i finansowaniu ratunkuOstrzeżenia dla podróżnych to wyłączna kompetencja państw członkowskich. My widzimy problem, ale naszą rolą jest dostarczenie narzędzi do pomocy, gdy kryzys już wystąpi - stwierdza.

Ponad 9 tysięcy uratowanych, ale potrzeby maleją

Do tej pory dzięki unijnemu mechanizmowi ewakuowano ponad 9 tysięcy osób. Pomoc objęła nie tylko kraje Unii Europejskiej, ale także obywateli Ukrainy, Mołdawii czy Bośni i Hercegowiny. Choć operacja trwa, dyrektor Popowski spodziewa się mniejszego zainteresowania kolejnymi lotami.

Wiele osób w regionie Zatoki to rezydenci, którzy mieszkają tam na stałe i nie chcą wyjeżdżać. Dodatkowo linie komercyjne, jak Emirates czy Qatar Airways, wznawiają regularne połączenia - zauważa. 

Mimo to, gotowość jest utrzymywana. Będziemy organizować loty tak długo, jak będzie potrzeba - podsumowuje. 

Opracowanie: