Trwa akcja ratunkowa na Bagrach. Pod mężczyzną załamał się lód. Na miejscu są już służby – według takiego scenariusza ćwiczą na Zalewie Bagry w Krakowie strażnicy miejscy i policjanci. Wszystko pod okiem strażaków z Państwowej Straży Pożarnej i Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Po części teoretycznej jest ta najważniejsza, czyli praktyka. Służby wykorzystują mróz i ćwiczą na zamarzniętym Zalewie Bagry w Krakowie.
To wspólna inicjatywa Państwowej Straży Pożarnej, Komendy Miejskiej Policji, Straży Miejskiej Miasta Krakowa, Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Krakowa.
Ja się cieszę, że w ogóle służby, w szczególności Komendant Miejskiej Policji w Krakowie, widzi potrzebę szkolenia policjantów patrolowych, którzy są bezpośrednio cały czas w terenie. Od czasu do czasu zdarzają nam się przecież zdarzenia, gdzie się załamie lód, ktoś wchodzi w sposób nieopatrzny, też może i nierozsądny, no i trzeba mu pomóc. Policjanci, czy też strażnicy miejscy są w terenie, więc mogą być pierwsi na miejscu zdarzenia -podkreśla Bogdan Klimek dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.
W ciągu dwóch dni, przeszkolonych zostanie około 100 funkcjonariuszy, którzy mogą nie tylko ratować osoby poszkodowane, ale również być przez chwilę poszkodowanymi.
W taką rolę wcieliła się Katarzyna Rusinek ze Straży Miejskiej Miasta Krakowa.
Powiem szczerze, zanim się przebrałam, to byłam pewna siebie. Nie stresowałam się, nie bałam się. Pomyślałam dam radę, ale jak zbliżałam do tej krawędzi, weszłam do wody, zaczęło mnie ciągnąć w dół. Ręce mi się na tym lodzie ślizgały. To jest strach niesamowity. Także faktycznie, jakby człowiek był w takiej sytuacji, bez tego całego sprzętu, to naprawdę można utonąć. Miałam problemy z uspokojeniem się - przyznaje strażniczka miejska.
I to właśnie te emocje funkcjonariusze próbują opanować. Spokój i opanowanie jest kluczem do udanej akcji ratunkowej.
Patrzymy na strażaków, naszych trenerów dzisiaj. Pokazują nam co trzeba zrobić, jak się zachować. Wbiegnięcie na lód dla każdego z nas wydaje się proste, ale w rzeczywistości nogi się rozjeżdżają. Do tego temperatura robi swoje. No i ryzyko, że się załamie. Trzeba umieć spokojnie podchodzić do osoby potrzebującej - wyjaśnia mł. insp. Paweł Jastrząb Komendant Miejski Policji w Krakowie.
Na miejscu pojawił się również sprzęt wykorzystywany do tego typu akcji ratunkowych, w tym sanie lodowe, poduszkowiec WOPR, oraz zaawansowany dron podwodny FIFISH E-GO.
Strażakom z OSP Przylasek Rusiecki udało się go zakupić dzięki głosom mieszkańców w Budżecie Obywatelskim.
Trzeba uważać na miejsce, w którym się wchodzi, trzeba też umieć odczytać tę pokrywę lodu, czy ona jest bezpieczna dla nas samych jako ratowników i ratujących, czy może również stanowić dla nas zagrożenie. Jak się po tym lodzie poruszać, jaką postawę przyjąć, czym sobie pomóc dostępnym dookoła nas w zależności od miejsca infrastruktury, to wszystko są elementy szkolenia, które staramy się w takiej esencji przekazać kolegom z policji i straży miejskiej - wyjaśnia bryg. Damian Woszczyna Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie
To wiedza potrzebna do ratowania ludzkiego życia.
Uczymy się jak działać bez takiego specjalistycznego sprzętu, ale też jak współpracować z innymi służbami. Uczymy się poruszania w takich warunkach, ale też jak zadbać o własne bezpieczeństwo. Strażacy mają dużo większą wiedzę w tym zakresie, tak że przydatne szkolenie - przyznają krakowscy policjanci post. Jakub Marszałek i asp. Krzysztof Biel.


