W miasteczku Norbello na Sardynii brakuje lekarza, więc burmistrz postanowił działać – i to w sposób, który zaskoczył całą Italię. W oficjalnym rozporządzeniu nakazał mieszkańcom... samodzielne leczenie się i zakazał pogarszania stanu zdrowia. To nie żart, a desperacki apel do władz. List burmistrza trafił następnie na biurko Giorgii Meloni.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Włoska agencja Ansa poinformowała o nietypowym rozporządzeniu wydanym przez burmistrza miejscowości Norbello na Sardynii. Matteo Manca, wybrany na kolejną kadencję na początku czerwca, postanowił w niecodzienny sposób zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację w swoim miasteczku, gdzie od dłuższego czasu nie ma lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Mieszkańcy są zmuszeni dojeżdżać po pomoc do innych, często odległych gmin.

Sarkazm w służbie zdrowia

W rozporządzeniu, które trafiło także na biurko premier Giorgii Meloni, burmistrz wprowadził "obowiązek samoleczenia" oraz "zakaz pogarszania stanu zdrowia". Jak sam przyznaje, dokument ma charakter prowokacyjny i symboliczny.

"Niniejsze zarządzenie ma wyłącznie charakter prowokacyjny i symboliczny i ma na celu ukazanie nierozwiązywalnej sprzeczności między formalnym uznaniem prawa do zdrowia, zagwarantowanym przez Konstytucję, ustawy państwowe oraz przepisy regionalne, a faktycznym brakiem podstawowych usług opieki zdrowotnej na terenie gminy Norbello" - napisał Matteo Manca.

"Zakaz pogarszania stanu zdrowia"

W dokumencie burmistrz ironicznie nakazuje: "Wszyscy mieszkańcy Norbello, którzy zachorują, są zobowiązani do samodzielnego wyzdrowienia w możliwie najkrótszym czasie". Dodał, że wymagana jest "aktywna współpraca pacjenta" poprzez działania mające na celu spontaniczne przywrócenie własnego stanu zdrowia, "ze szczególnym uwzględnieniem dobrej woli, pozytywnego myślenia, odporności fizycznej i moralnej oraz ewentualnego korzystania ze szczęścia".

Manca podkreśla, że jego rozporządzenie to desperacki apel o pilne rozwiązanie kryzysu. "Żaden obowiązujący przepis prawa ani żadna zasada fizyki czy medycyny nie pozwala obywatelom wyzdrowieć na mocy zarządzenia burmistrza, a ochrona zdrowia wymaga realnej obecności specjalistów, odpowiednich struktur i właściwych usług" - czytamy w dokumencie.

"Na terenie gminy od dłuższego czasu nie ma lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, a mieszkańcy są często zmuszeni korzystać z usług medycznych w innych gminach, często znacznie oddalonych, a prawo do ochrony zdrowia jest trudne do zagwarantowania w sytuacji braku stabilnego i dostępnego punktu podstawowej opieki. Obecnie na terenie gminy nie ma lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej" - zakończył.