Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego złożyli w piątek w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Uważają, że przeciwnicy akcji mogli celowo przekazywać fałszywe dane na listach poparcia. Działania te - ich zdaniem - "noszą znamiona celowego sabotażu i próby zdyskredytowania idei referendum".
- Inicjatorzy referendum w Krakowie zgłosili prokuraturze przypadki fałszywych danych na listach poparcia, w tym osób nieżyjących.
- Jan Hoffman, organizator zbiórki, podkreśla, że te działania są celowe i mają na celu ośmieszenie referendum.
- Przeciwnicy Miszalskiego krytykują go za zadłużenie miasta, kolesiostwo, oraz kontrowersyjne decyzje (SCT, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej).
- Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
"Nie godzimy się na niszczenie demokracji. Referendum to święto demokracji - najwyższy wyraz woli obywateli. Tymczasem ujawnione zostały przypadki podawania nieprawdziwych danych, w tym danych osób nieżyjących, na listach poparcia. To działania, które noszą znamiona celowego sabotażu i próby zdyskredytowania idei referendum" - przekazano w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
Jan Hoffman, jeden z organizatorów zbiórki, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto, poinformował, że w trakcie weryfikacji podpisów złożonych w delegaturze PKW w Krakowie urzędnicy ustalili, że na listach poparcia pojawiły się dane co najmniej kilkunastu nieżyjących osób.
Dane te miały być wpisywane na różnych kartach i w różnych odstępach czasu. To nie przypadek, to celowe działanie mające zdyskredytować tysiące Krakowian, którzy chcą zmian - podkreślił Hoffman.
Radny dzielnicowy poinformował, że analizowane są także wpisy pojawiające się w internecie, które mogą sugerować, że część tych działań miała charakter celowy i była ukierunkowana na ośmieszenie referendum poprzez podawanie nieprawdziwych danych.
Demokracja wymaga uczciwości. Oczekujemy, że prokuratura sprawnie ustali autorów tych wrzutek i wyciągnie surowe konsekwencje. My nie damy się sprowokować - liczą się twarde dane i rozwój Krakowa - podkreślił Hoffman.
11 marca przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego złożyli w Krajowym Biurze Wyborczym Delegaturze w Krakowie wniosek, podpisany przez niemal 134 tys. osób, o organizację referendum odwołującego polityka Koalicji Obywatelskiej z urzędu prezydenta miasta. KBW ma 30 dni na weryfikację podpisów.
Inicjatorzy referendum szacują, że komisarz wyborczy zarządzi je na 17 lub 24 maja. Wniosek referendalny dotyczy nie tylko odwołania prezydenta miasta, ale i całej Rady Miasta Krakowa.
Aby komisarz wyborczy wydał postanowienie o przeprowadzeniu referendum, pod wnioskiem referendalnym poprawnych musi być co najmniej 58 355 podpisów, czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa. Komitet referendalny, przy wsparciu politycznych przeciwników KO, zebrał ponad dwa razy więcej podpisów niż wymagane minimum i zakończył zbiórkę przed czasem - po 43 dniach, a - zgodnie z prawem - miał na to 60 dni.
Aby referendum było ważne, frekwencja musi wynosić nie mniej niż 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze odwoływanego organu. W przypadku prezydenta liczba ta wynosi 158 555 wyborców (w głosowaniu 21 kwietnia 2024 r. w II turze wyborów prezydenta Krakowa wzięło udział 264 257 osób, które oddały głosy na kartach ważnych).
W przypadku Rady Miasta Krakowa liczba ta wynosi 179 792 wyborców (w głosowaniu 7 kwietnia 2024 r. w wyborach Rady Miasta Krakowa wzięło udział 299 652 osób, które oddały głosy na kartach ważnych).
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.
Zdaniem Miszalskiego próba jego odwołania jest dla jego krytyków rodzajem "dogrywki" do ostatnich wyborów samorządowych. W styczniu, odpierając zarzuty przeciwników, mówił m.in. o rosnących dochodach miasta, inwestycjach "blisko mieszkańców" oraz działaniach na rzecz poprawy jakości życia w Krakowie, w tym poprawienia jakości usług transportowych.
21 kwietnia 2024 r. Miszalski w II turze wyborów uzyskał ponad 51 proc. poparcia i wygrał z radnym, przedsiębiorcą, aktywistą i byłym posłem PO Łukaszem Gibałą, którego poparło prawie 49 proc. głosujących.
Większość w Radzie Miasta Krakowa ma KO wraz z Nową Lewicą.


