W Krakowie zakończyła się zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Podpisy zostały złożone w krakowskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego.
- Ponad 130 tys. podpisów zebrali organizatorzy zbiórki pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego.
- Kiedy może się odbyć głosowanie, jakie są zarzuty wobec Miszalskiego i kto stoi za inicjatywą zbiórki? Przeczytasz o tym w artykule.
- Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Inicjatorzy zbiórki podpisów poinformowali, że w sumie w mieście zebrano ponad 130 tysięcy podpisów. Aby przeprowadzenie referendum było możliwe, potrzebne jest ok. 58 tys. podpisów mieszkańców. Formalnie czas na zebranie takiej liczby organizatorzy mieli do końca marca.
W związku z - ich zdaniem - "gigantycznym sukcesem" i uzyskaniem zakładanego limitu liczby podpisów organizatorzy najpierw ogłosili, że zakończą zbiórkę w poniedziałek 9 marca. Na prośbę mieszkańców zbiórkę przedłużyli do wtorku.
Ostatecznie dziś o godzinie 13:30 wniosek został formalnie złożony w krakowskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego.
Jeśli wniosek o przeprowadzenie referendum spełni wszystkie wymogi formalne, to głosowanie w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego prawdopodobnie odbędzie się w drugiej połowie maja.
Komisarz wyborczy zgodnie z przepisami ma 30 dni na zweryfikowanie podpisów i wydanie postanowienia o przeprowadzeniu referendum albo odrzuceniu wniosku.
Czy PKW policzy to w 3 dni, czy 30, nie mamy na to żadnego wpływu. W praktyce biorąc pod uwagę olbrzymią liczbę podpisów, spodziewam się, że to nie będzie tydzień ani dwa tylko to będzie bliżej 30 dni - mówił RMF FM inicjator referendum Jan Hoffman.
Jeśli komisarz wykorzysta maksymalny czas, to jego decyzję poznamy do 10 kwietnia 2026 r. Zdaniem członków komitetu referendalnego, ale i ekspertów politycznych, organizacja referendum w Krakowie jest niemal pewna. Żeby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta, czyli 158 555 osób. O wyniku referendum decyduje większość głosów "za" lub "przeciw" odwołaniu Miszalskiego z funkcji.
Inicjatorzy referendum w Krakowie określają się grupą obywateli - na jej czele stoi Jan Hoffman, który jest przewodniczącym Rady Dzielnicy I Stare Miasto. Komitet referendalny liczy 21 osób. Jego członkowie podkreślili na początku zbiórki podpisów, że akcja nie jest polityczna. Szybko w zbiórkę podpisów włączyły się jednak środowiska polityczne przeciwne Koalicji Obywatelskiej - w tym Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja.
Część działań związanych z referendum jest finansowana ze środków osób wspierających referendum. Zwrócił się do nas jeden z partnerów, pewnie się państwo domyślacie. Jest mocno zaangażowany w Stowarzyszeniu Kraków dla Mieszkańców - mówił portalowi lovekrakow.pl Jan Hoffman. Chodzi oczywiście o Łukasza Gibałę, który w drugiej turze ostatnich wyborów na prezydenta Krakowa przegrał z Aleksandrem Miszalskim. Gibała pierwszy raz starał się o tę funkcję już w 2014 roku.
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, nieprofesjonalny audyt przeprowadzony w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny - chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki, w której padają wulgaryzmy. Krytykom nie podobają się również sposób wprowadzenia i zasady Strefy Czystego Transportu, podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedzielę.
Zdaniem Miszalskiego próba jego odwołania jest dla jego przeciwników rodzajem "dogrywki" do ostatnich wyborów samorządowych, które wygrał. Odpierając zarzuty przeciwników, mówił m.in. o rosnących dochodach miasta, inwestycjach "blisko mieszkańców" oraz działaniach na rzecz poprawy jakości życia w Krakowie, w tym poprawienia jakości usług transportowych. Prezydent miasta wyraził też przekonanie, że mieszkańcy Krakowa mądrze podejdą do tej inicjatywy.
Wraz z rosnącą liczbą podpisów pod wnioskiem o referendum, Miszalski ogłaszał zapowiedzi kolejnych "korekt" - obiecał bezpłatne parkowanie w niedziele dla mieszkańców, niższą niż uchwaliła rada miasta podwyżkę cen biletów miesięcznych dla mieszkańców i zmiany w funkcjonowaniu SCT. Aby te zapowiedzi weszły w życie, potrzebne jest głosowanie rady miasta.
Były wieloletni prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w rozmowie z Radiem RMF24 stwierdził, że Miszalski wycofując się ze swoich decyzji popełnia błąd.
Jeżeli się podejmuje jakąś decyzję, to trzeba mieć świadomość, że ona jest merytoryczna, uzasadniona i taka, jaka powinna być. To wynika z różnych elementów, ale taka ma być. Jeżeli po dwóch tygodniach czy po miesiącu się z niej wycofujemy, to znaczy, że ona była zła, była głupia - mówił.


