54-latek podejrzany o spowodowanie wypadku podczas kuligu został zatrzymany. Mężczyzna kierował samochodem osobowym, do którego podczepione były sanie z trzema kobietami i 12-letnim dzieckiem. W trakcie jazdy sanie przewróciły się, a osoby siedzące w środku wypadły na pobocze. Dwie kobiety trafiły do szpitala.

Do zdarzenia doszło w piątek późnym wieczorem na leśnej drodze. Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Bielsku Podlaskim (woj. podlaskie) po przybyciu na miejsce zastali cztery osoby, w tym nieprzytomną kobietę. Mundurowi natychmiast udzielili jej pierwszej pomocy, ułożyli w pozycji bezpiecznej i okryli kocem termicznym, po czym wezwali karetkę pogotowia.

Uczestnicy zdarzenia opowiedzieli policjantom, że kulig był pomysłem gospodarza posesji, gdzie wcześniej spotkali się przy ognisku. 54-latek podczepił sanie do swojego samochodu, a w środku usiadły trzy kobiety i 12-letni chłopiec. Podczas jazdy po gruntowej drodze na zakręcie sanie przechyliły się tak mocno, że pasażerowie wypadli na pobocze. Kierowca odjechał z miejsca, nie udzielając pomocy poszkodowanym.

54-latek usłyszał zarzuty spowodowania wypadku

Policjanci szybko odnaleźli sprawcę w kompleksie leśnym. Badanie wykazało, że mężczyzna miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie. Został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze zatrzymali jego prawo jazdy oraz dowód rejestracyjny pojazdu z powodu braku badań technicznych.

54-latek usłyszał zarzuty spowodowania wypadku, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 4,5 roku pozbawienia wolności.