49-letni mężczyzna zginął w sobotę podczas kuligu w woj. lubuskim. Sanki, na których siedział, były ciągnięte przez quada. Jak poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Ewa Antonowicz, "dokładny przebieg wypadku oraz to, kto kierował quadem jest ustalane".

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Do zdarzenia doszło około godziny 20:30 na drodze publicznej we wsi Bronowice, w gminie Trzebiel (woj. Lubuskie). Zgłoszenie o wypadku wpłynęło do służb ratunkowych niemal natychmiast po zdarzeniu, jednak na ratunek było już za późno.

49-latek, uczestnicząc w kuligu organizowanym przez grupę znajomych, uderzył głową w słup energetyczny. Obrażenia okazały się śmiertelne.

Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe oraz policja. Prokuratura Rejonowa w Żarach wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności i przyczyny tragicznego wypadku.

Jak podkreśliła prokurator Ewa Antonowicz, do sprawy zostali zatrzymani dwaj mężczyźni biorący udział w kuligu, a śledztwo mające wyjaśnić okoliczności i przyczynę wypadku nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Żarach.

Kulig na drodze publicznej

Zimowe kuligi to tradycja, która od lat cieszy się popularnością w wielu regionach Polski. Jednak nie wszyscy pamiętają, że organizacja kuligu za pojazdem mechanicznym na drodze publicznej jest surowo zabroniona. Zgodnie z obowiązującym prawem, dozwolona jest wyłącznie forma kuligu organizowanego w zaprzęgu zwierzęcym, na przykład z udziałem koni, i to przy zachowaniu wszelkich wymogów bezpieczeństwa.

Jeśli podczas kuligu dojdzie do wypadku, którego skutkiem będzie ciężki uszczerbek na zdrowiu lub śmierć, sprawcy grozi do ośmiu lat więzienia.