Sezon w Tauron Hokej Lidze wchodzi w najważniejszą fazę, czyli play-offy. BS Polonia Bytom, która rozgrywa swój pierwszy od sześciu lat sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, zmierzy się z ECB Zagłębiem Sosnowiec. "W play-offach gra się trochę inaczej. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale ten hokej jest troszeczkę inny – twardszy, szybszy. Więcej walki jest pod bandami i pod bramką" – przyznaje w rozmowie z Wojciechem Marczykiem z redakcji sportowej RMF FM Kamil Górny, zawodnik Polonii Bytom.

  • Po więcej informacji ze świata sportu zapraszamy na RMF24.pl

Zdecydowanym faworytem bytomsko-sosnowieckiego starcia będzie Zagłębie, które przez wielu ekspertów jest typowane do mistrzowskiego tytułu. Polonia rozgrywa pierwszy od sześciu lat sezon w Tauron Hokej Lidze i powoli odbudowuje swoją ligową pozycję.

Musimy sobie zdać sprawę, o co gramy i po prostu dawać z siebie jeszcze więcej niż w sezonie zasadniczym. Nawet jeśli damy 100 procent, to i tak na taką drużynę może być za mało. Jest wielu chłopaków, którzy na pewno chcą pokazać się z jak najlepszej strony, bo to jest ich przyszłość - mówi Górny, pełen nadziei, że zaangażowanie hokeistów z Bytomia będzie widoczne na lodzie.

Nie mamy może aż takiej presji jak Zagłębie, bo to oni są wskazywani jako faworyt do mistrzostwa. My będziemy robić wszystko, żeby awansować - dodaje.

Pierwsze mecze z kompletem widzów

Oba zespoły w tym sezonie mogą liczyć na wsparcie swoich kibiców. Pierwsze dwa mecze tego ćwierćfinałowego starcia zostaną rozegrane na lodowisku w Sosnowcu. Na Stadionie Zimowym w ArcelorMittal Park ponownie zasiądzie komplet widzów. W sezonie regularnym aż 19 meczów hokeiści rozegrali przy wypełnionej hali. Średnia liczba widzów na mecz to 2575. Kibice Polonii również chętnie przychodzą na mecze swojej drużyny.

Od pierwszego meczu sezonu na naszych spotkaniach jest dużo ludzi. Ten doping trwa cały mecz. Nas, zawodników, bardzo to cieszy. Całkowicie inaczej gra się w takiej atmosferze - podkreśla doświadczony reprezentant Polski.

Statystyka spotkań w tym sezonie przemawia na korzyść Zagłębia. Zespół z Sosnowca wygrał cztery z pięciu spotkań z Polonią. To będzie także starcie dwóch znakomitych strzelców. Aron Chmielewski z 23 bramkami został królem strzelców sezonu zasadniczego Tauron Hokej Ligi, a za jego plecami uplasował się m.in. lider Polonii, Andrey Buyalskiy - 20 goli. W ćwierćfinale rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw. Pierwszy mecz w sobotę o 18:00 w Sosnowcu, kolejny odbędzie się w niedzielę.

Play-offy to czas brodaczy

Hokejowa szatnia pełna jest przesądów. Jeden z nich widać na twarzach hokeistów w czasie fazy play-off - zawodnicy w tym okresie się nie golą. Zwyczaj ten rozpoczął się w latach 80. w USA i został spopularyzowany przez hokeistów New York Islanders, którzy zdobyli kilka razy z rzędu Puchar Stanleya, nie goląc się w play-offach. Dziś ten zwyczaj praktykują niemal wszystkie zespoły.

W każdym zespole jest ten jeden przesąd, że od pierwszego meczu play-off do ostatniego się nie golimy. U nas też tak jest. Nie zmieniamy tej tradycji, bo to tradycja. To może nie przesąd, ale już właśnie taki zwyczaj - przyznaje Kamil Górny, który dodaje jednak, że czasem zespoły podejmują decyzję, by zgolić zarost. Tak było, gdy w czasie gry dla JKH GKS Jastrzębie Górny grał pierwszy finał z Cracovią.

Przegrywaliśmy wtedy 0:3 i postanowiliśmy w szatni, że każdy, jak chce, tak się goli. Każdy zostawił jakiegoś wąsa, jakąś śmieszną brodę i nagle w finałowej rywalizacji zrobiło się 3:3. Wtedy wszyscy zaczęliśmy się zastanawiać, czy ta broda coś pomaga, bo gdy zgoliliśmy się tak, jak chcieliśmy, zaczęliśmy grać - opowiada zawodnik. Ostatecznie jednak JKH GKS przegrało finał 3:4, ale tradycja jest wciąż aktualna

Nie ma chyba w tym nic, że czujesz się groźniejszy, bo masz brodę - przyznaje zawodnik Polonii Bytom i reprezentacji Polski.

Wiele lat temu broda podkreślała też intensywność hokejowych play-offów i miała pokazywać, że hokeiści nie mają nawet czasu się golić.

Spłukiwanie kija

W hokejowej szatni zwyczajów jest znacznie więcej. Czasem kije lądują w muszli klozetowej czy w śmietniku.

Napastnicy, którym nie szło, nie potrafili zdobywać bramek, wkładali kij do muszli i go spłukiwali. Czasem lądował on też na noc w śmietniku albo trafiał tam po rozgrzewce. Można było dać go też potrzymać koledze z drużyny, który ostatnio jest bardziej skuteczny. Są takie dziwne zwyczaje. Jednak jeśli one komuś psychicznie pomagają, to czemu tego nie spróbować? - pyta retorycznie Górny i dodaje, że sam nie jest przesądny, ale ma swoje przyzwyczajenia przed meczem.

Wszystko zaczynam od lewej strony. Lewa łyżwa, prawa łyżwa, lewe nagolenniki, prawe nagolenniki. Zawsze tak mam. Potem lewa rękawica, prawa rękawica. Z ochraniaczami na łokcie tak samo - zawsze lewy pierwszy. To chyba jedyne moje przyzwyczajenie - opowiada.

Jakie starcia zobaczymy jeszcze w play-offach?

Faza zasadnicza sprawiła, że GKS Katowice zagra z Comarch Cracovią, GKS Tychy zmierzy się z JKH GKS Jastrzębie, a Unia Oświęcim będzie walczyć z KH Energą Toruń.

Przekonamy się w play-offach, komu przesądy bardziej pomogą.

Opracowanie: