Polscy hokeiści pokonali Słowenię 4:1 w swoim trzecim meczu w mistrzostwach świata Dywizji 1A w Katowicach. Polacy przegrali wcześniej z Włochami 1:3 i Koreą Południową 1:4. Słoweńcy, spadkowicze z elity, pokonali Japonię 7:1 i Włochy 3:1, co dawało im pozycję faworyta.

Polscy hokeiści pokonali Słowenię 4:1 w swoim trzecim meczu w mistrzostwach świata Dywizji 1A w Katowicach. Polacy przegrali wcześniej z Włochami 1:3 i Koreą Południową 1:4. Słoweńcy, spadkowicze z elity, pokonali Japonię 7:1 i Włochy 3:1, co dawało im pozycję faworyta.
26.04.2016. Polacy cieszą się z bramki strzelonej Słoweńcom podczas meczu Mistrzostw Świata Dywizji 1A w hokeju na lodzie, rozgrywanych w katowckim Spodku, /PAP/Andrzej Grygiel /PAP

Polska - Słowenia 4:1 (1:1, 3:0, 0:0).

Bramki: 1:0 Tomasz Malasiński (4), 1:1 Ziga Jeglis (7), 2:1 Mikołaj Łopuski (24), 3:1 Tomasz Malasiński (28), 4:1 Tomasz Malasiński (39).

Kary: Polska - 16 minut; Słowenia - 8.

Polska: Rafał Radziszewski - Adam Borzęcki, Bartłomiej Bychawski, Krzysztof Zapała, Patryk Wronka, Tomasz Malasiński - Maciej Kruczek, Paweł Dronia, Aron Chmielewski, Grzegorz Pasiut, Mikołąj Łopuski - Patryk Wajda, Mateusz Bryk, Maciej Urbanowicz, Krystian Dziubiński, Marcin Kolusz - Michał Kotlorz, Bartłomiej Pociecha, Adam Bagiński, Mateusz Bepierszcz, Radosław Galant

Słowenia: Robert Kristan (od 41. min. Gasper Kroselj) - Sabahudin Kovacevic, Ales Kranjc, Ziga Jeglic, Rok Ticar, Robert Sabolic - Jurij Repe, Blaz Gregorc, Miha Verlic, Ziga Pance, Jan Urbas - Klemen Pretnar, Luka Vidmar, Anze Kuralt, Ales Music, Ken Ograjensek oraz Jakob Milovanovic, Ziga Pesut, Gregor Koblar, Andrej Hebar.

Okazało się, że dzień przerwy w turnieju pomógł gospodarzom, a rozgrywający setny mecz w kadrze Tomasz Malasiński uczcił jubileusz trzema trafieniami. W polskiej bramce stanął we wtorek Rafał Radziszewski, który zastąpił Przemysłąwa Odrobnego. W pierwszej piątce Słoweńców znalazł się doświadczony napastnik Robert Sabolic z czeskiej Sparty Praga, który dołączył do kolegów z kadry po pierwszych dwóch spotkaniach.

Zespół trenera Jacka Płachty ruszył na początku do ataku i szybko przyniosło to efekt w postaci gola Malasińskiego. Radość polskich kibiców nie trwała długo. Rywale wykorzystali karę Adama Bagińskiego, zamknęli Polaków pod bramką i po szybkim rozegraniu wyrównali. Nic się nie stało. Nikt nie mówił, że będzie łatwo - pocieszał kibiców spiker.

Później Słoweńcy jeszcze trzykrotnie mieli liczebną przewagę i za każdym razem pod bramką Radziszewskiego było bardzo gorąco, choć bez zmiany wyniku. Biało-czerwoni bronili ofiarnie, jeden ze strzałów przyjął na twarz Patryk Wajda i został odprowadzony do szatni z podejrzeniem złamania szczęki.

W drugiej tercji biało-czerwoni wykorzystali pierwszą w meczu grę w przewadze i po trafieniu Mikołaja Łopuskiego z bardzo ostrego kąta wyszli ponownie na prowadzenie. Najwyraźniej dodało im to pewności siebie, bo nacierali dalej.

Dwa kolejne gole zapisał na swoim koncie "jubilat" Malasiński. Za pierwszym razem wykończył podręcznikową kontrę.

Słoweńcom w trzeciej tercji spieszyło się do odrobienia strat. Radziszewski miewał dosłownie pełne ręce roboty. Ale jego koledzy nie myśleli tylko o obronie, tylko zachęcani dopingiem, próbowali podwyższyć prowadzenie. I mieli ku temu okazje.

Kibice - oglądający końcówkę na stojąco - na brak tempa gry i emocji nie mogli narzekać, chociaż nie zobaczyli w tej części goli. W środę kolejnym rywalem Polaków będzie reprezentacja Austrii, prowadząca w tabeli turnieju po trzech seriach meczów.

(mn)