Siedem godzin trwała operacja antyterrorystów w Saint-Denis na północnym przedmieściu Paryża, prowadzona w ramach śledztwa ws. piątkowych zamachów w stolicy Francji - poinformował rzecznik rządu Stephane Le Foll. Zatrzymano w sumie siedem osób. Zginęły - jak podały źródła policyjne - dwie osoby, które zabarykadowały się w oblężonym przez antyterrorystów mieszkaniu: mężczyzna i kobieta, która zdetonowała ładunki wybuchowe przytwierdzone do ciała. Według AFP, to pierwsza kobieta-kamikadze we Francji. Rannych zostało kilku policjantów.

Francuskie służby w Saint-Denis /IAN LANGSDON /PAP/EPA

Operacja antyterrorystów rozpoczęła się przed świtem w centrum zamieszkanego w znacznej mierze przez ludność imigrancką Saint-Denis - niedaleko stadionu Stade de France, gdzie w piątek doszło do jednego z serii zamachów.

Ulice centrum Saint-Denis wypełnili rano uzbrojeni policjanci i żołnierze, słychać było serie strzałów i eksplozje. Nad miastem latał śmigłowiec. Szkoły i sklepy pozostały zamknięte, mieszkańcom polecono, by nie wychodzili z domów. Władze uspokajały, że "nie jest to kolejny atak, lecz policyjna interwencja".

W czasie akcji zatrzymano siedem osób: trzy w szturmowanym przez antyterrorystów mieszkaniu, dwie w mieszkaniach sąsiednich i dwie w okolicy.

Źródła policyjne i w wymiarze sprawiedliwości podawały wcześniej, że celem operacji był 28-letni Belg marokańskiego pochodzenia Abdelhamid Abaaoud, domniemany organizator piątkowych zamachów. Stał się on jedną z twarzy propagandy dżihadystów z ISIS. Początkowo sądzono, że wyjechał do Syrii i stamtąd w piątkowy wieczór kierował terrorystami w Paryżu. Po zakończeniu operacji w Saint-Denis jego los pozostaje niejasny.

Policja poinformowała ponadto na Twitterze, że w czasie operacji terroryści zabili siedmioletnią suczkę należącą do elitarnej jednostki RAID. Wyjaśniono, że w misjach elitarnych oddziałów regularnie wykorzystywane są psy szturmowe i poszukujące materiałów wybuchowych. Informację o śmierci psa przekazywały na Twitterze dziesiątki internautów.


(edbie)