​Podnoszenie płacy minimalnej to polityka racjonalna - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Podkreślił, że to "część tej polityka, którą chcemy prowadzić i prowadzimy".

Podczas regionalnej konwencji PiS na Politechnice Gdańskiej Kaczyński nawiązał do historii - do strajków z 1980 roku i podpisania Porozumień Sierpniowych. Stwierdził, że wówczas "Solidarność" walczyła o poprawę życia "zwykłych pracowników" i ta kwestia, według niego, wraca. Prezes PiS przywołał swoje weekendowe zapowiedzi dotyczące podniesienia płacy minimalnej do 3000 zł od 1 stycznia 2021 roku i do 4000 zł od 1 stycznia 2024 roku.

Ta sprawa stała się przedmiotem sporu, co więcej stała się przedmiotem ataku tych, którzy stwierdzają, że z różnych powodów, tych powodów jest bardzo wiele, niekiedy są dość szczególnego rodzaju, że to jest niedobre, nie do zaakceptowania - mówił Kaczyński.

Przypominając sobie tamte porozumienia i tamtą drogę Solidarności, trzeba powiedzieć jedno - to jest część tej polityki, którą chcemy prowadzić i prowadzimy z całą determinacją. To jest polityka zmierzająca do tego, żeby Polakom po prostu lepiej się żyło, żeby lepiej zarabiali. Ale to jest polityka racjonalna i wpisująca się w dużo bardziej długoterminowy plan, który ma doprowadzić do tego, że nasz kraj najpierw osiągnie przeciętną UE, później przeciętną tzw. starej UE, a w końcu dogoni naszych zachodnich partnerów - dodał polityk.

Jeśli mówimy dziś o budowie polskiego modelu czy polskiej wersji państwa dobrobytu, to mówimy o czymś, co jest celem, chociaż nie jest to cel jakiś bardzo odległy. Jednocześnie mówimy o kierunku marszu - do przodu, właśnie w górę, a nie do tyłu. I taka jest stawka tych wyborów - do góry czy na dół, do przodu czy w tył - zauważył prezes PiS.

Kaczyński zaapelował także do działaczy i sympatyków PiS o zaangażowanie się w kampanię wyborczą. Wiem, że na tych terenach jest to niełatwe, ale tu też można, można przekonywać ludzi. Fakty są za nami i przeciw tym, którzy z nami konkurują i dlatego na koniec, jak w wielu miejscach powiem tylko jedno słowo - "zwyciężymy" - powiedział Kaczyński.

"Nie ma walki klas"

Prezes PiS stwierdził także, że jego partia odrzuca "postkolonialną koncepcję Polski jako kraju taniej siły roboczej". Koncepcję, która już nam bardzo zaszkodziła i nie powinna już szkodzić dalej - mówił.

Jak dodał, z tego przekonania biorą się programy skierowane do przedsiębiorców. My jesteśmy partią, która świetnie wie, że przedsiębiorcy są siłą, która rozbudowuje, napędza gospodarkę, ale muszą być stworzone odpowiednie warunki. Nie można przyjmować - jak pewna pani profesor - takiego klasowego punktu widzenia, walki klas, że jest klasa średnia, która zwalczą tę niższą, żeby ona za dużo przypadkiem nie zarabiała - mówił.

Otóż nie, my się z tą koncepcją w istocie postmarksistowską zdecydowanie nie zgadzamy. My jesteśmy partią solidarności społecznej, a to jest także solidarność między pracodawcą a pracobiorcą i to jest jedyna dobra podstawa rozwoju naszej gospodarki - powiedział Kaczyński.

Prezes PiS podkreślił przy tym, że Polakom "należy się taki poziom życia jak na zachodzie", a nasz kraj powinien "doszusować" pod tym względem do poziomu Niemiec. I to jest nasze zadanie - powiedział.

Podkreślił też, że według ekspertów SGH Polska jest w stanie dogonić "przeciętną UE" za 14 lat, a za 21 lat - "przeciętną Niemiec". Niedawno premier, wielki optymista, ale też człowiek, który naprawdę świetnie się zna na gospodarce, powiedział, że to będzie jeszcze szybciej. I musimy do tego dążyć. Ale jeśli chcemy do tego doprowadzić, musimy sprawić, że polska gospodarka będzie nowocześniejsza niż jest w tej chwili, bardziej produktywna - zaznaczył.

Według Kaczyńskiego gospodarka się unowocześnia, gdy wprowadza się nowe technologie i przeorganizuje pracę. Otóż to się dzieje, kiedy się to bardziej opłaca. A kiedy to się opłaca? Otóż wtedy, kiedy praca jest stosunkowo droga. Czyli krótko mówiąc to (podnoszenie płacy minimalnej- PAP) jest to plan racjonalny i przemyślany. My chcemy doprowadzić do tego, by ten uśpiony kapitał, mówię tutaj o pieniądzach, ruszył ku unowocześnieniu polskiej gospodarki - zadeklarował lider PiS.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna przyczyna. Wszyscy analitycy (...) mówią, że jest jedna wielka przeszkoda - brak siły roboczej. My chcemy uzupełniać te braki, przede wszystkim przez ściąganie z powrotem ludzi, którzy wyemigrowali. Ale to nie wystarczy, przede wszystkim trzeba podnosić wydajność i ku temu to zmierza. To nie jest żadne uderzenie w przedsiębiorców, to jest racjonalne także z punktu widzenia przedsiębiorców - dodał Kaczyński.

Co z portami?

W tym roku będzie już w Gdańsku przeszło 50 mln ton (przeładunków). Sądzę, że przeszło 25 mln w Gdyni. Łącznie około 100 mln ton przeładunków, także z innymi portami, około 40 mld zł dochodów dla budżetu. A to przecież można powiększyć, bo na Bałtyku są porty, które mają przeładunek większy niż 100 mln ton, co prawda tzw. masówki, ale mimo wszystko - wskazał Jarosław Kaczyński.

Można tę część gospodarki rozwijać i trzeba o tym pamiętać, bo to jest bardzo ważna część gospodarki, a czasem się o niej zapomina - ocenił prezes PiS.

Jak zaznaczył: "oczywiście stocznie też". Ostatnio została odkupiona od Ukraińców Stocznia Gdańska. Ja wiem, że to będzie bardzo trudne, ale ona zostanie odbudowana, ona będzie budowała statki, tak jak kiedyś. Także Stocznia Marynarki Wojennej. I tutaj też jestem przekonany, że dojdzie do takiego momentu, w którym ona zacznie produkować bez straty - zapewnił.

Trzeba odbudować polską gospodarkę morską. To nie idzie łatwo, ale mimo wszystko musimy to robić z pełną determinacją, bo to może być wielka część naszej gospodarki i to może ogromnie wzmacniać ten rejon nadmorski tutaj na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim. To może być także siła napędowa dla gospodarki jako całości i jedno z tych kół zamachowych. Będziemy w tym kierunku zdecydowanie szli, z całą konsekwencją - zapowiedział Kaczyński.

Opracowanie: