"Starmer jest w tej chwili w pozycji, która po angielsku nazywa się In office, but not in power, czyli ciągle formalnie sprawuje funkcję premiera, ale już nie kontroluje najważniejszych wypadków" - powiedział dr Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych na antenie Radia RMF24. Gość "Przeglądu zagranicznego" stwierdził, że powołując kontrowersyjnych polityków na kluczowe stanowiska, Starmer wykazał się albo dziecięcą naiwnością, albo bardzo dużą zdolnością i chęcią przymykania oczu na różne kwestie.

  • Więcej aktualnych wiadomości z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Ponad połowa mieszkańców Wielkiej Brytanii uważa, że premier Keir Starmer powinien ustąpić. W ostatnich dniach ze stanowiskami pożegnali się szef sztabu, dyrektor do spraw komunikacji i sekretarz gabinetu. Wszystko to ma związek z rewelacjami na temat powiązań między Peterem Mandelsonem, a więc człowiekiem, którego Starmer powołał na ambasadora w Stanach Zjednoczonych, a niesławnym finansistą i pedofilem Jeffreyem Epsteinem. Mandelson został odwołany ze swojej funkcji już kilka miesięcy temu, ale problemy premiera dalej trwają.

Na Wyspach bez zmian

Dr Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zwrócił uwagę na antenie Radia RMF24, że afera Epsteina wywołała większy wstrząs na Wyspach, niż w USA, ponieważ tam "jest to dużo bardziej skoncentrowane na elicie lewicowo-liberalnej, której najważniejszym reprezentantem w tym kontekście jest lord Mandelson". 

Dodał, że jest to "ważna postać dla konserwatywnej części brytyjskiego społeczeństwa". Z kolei w Stanach Zjednoczonych "jest dużo szersza reprezentacja osób widzianych z Epsteinem", która uderza w "klasę polityczną w ponadpartyjny sposób".

Mandelson był jednym z najważniejszych kreatorów Nowej Partii Pracy, która wyniosła Tony'ego Blaira do premierostwa i samą partię do trzynastu lat rządów - powiedział dr Biskup. Dodał, że Mandelson budził kontrowersje już w latach 90., gdy zarzucano mu "różnego rodzaju nieprawidłowości finansowe", które "również miały miejsce w epoce Blair’a".

Relacje z Epsteinem

Ekspert podkreślił, że Mandelson od lat miał "utrwaloną opinię człowieka ze słabościami do konfliktów interesów". Do tego w latach dwutysięcznych zaczął dochodzić taki czynnik obyczajowy w postaci znajomości z Epsteinem, ale już Epsteinem jako uznanym pedofilem i stręczycielem. Regularnie pojawiają się informacje na temat bardzo osobistej relacji między tymi dwoma mężczyznami - dodał gość "Przeglądu zagranicznego". 

Podkreślił także, że Mandelson został odwołany ze stanowiska ambasadora w USA po tym, jak pierwsze odtajnione dokumenty Epsteina potwierdziły ich zażyłość. Ekspert powiedział o tym, że z akt wynika m.in. to, że "obaj mężczyźni wymieniali się swoimi mieszkaniami w trakcie wyjazdów".

Elementem, który "najmocniej uderzył w serce agendy ideologicznej rządzącej partii", okazała się kwestia systemowej korupcji. W najnowszych papierach Epsteina odtajniono, że Mandelson ujawniał bardzo wrażliwe finansowo, obłożone wysokimi klauzulami tajności informacje na temat polityki i finansów Wielkiej Brytanii oraz Unii Europejskiej jako całości, między innymi związane z programem ratowania strefy euro - powiedział dr Biskup.

Polityczna przyszłość Starmera

Jego zdaniem, Keir Starmer ustąpi ze stanowiska "zwłaszcza w wyniku najnowszych dymisji jego dwóch, najbliższych współpracowników". Można powiedzieć, że Starmer jest w tej chwili w pozycji, którą po angielsku się nazywa "In office, but not in power", czyli ciągle formalnie sprawuje funkcję premiera, ale już nie kontroluje najważniejszych wypadków - stwierdził gość i dodał, że polityk nie jest już "typowym przywódcą".

Według gościa "Programu zagranicznego", nominacje kontrowersyjnych polityków do kluczowych stanowisk Wielkiej Brytanii ma swoje źródło w dwóch alternatywnych postawach. Starmer wykazał się albo dziecięcą naiwnością, albo bardzo dużą zdolnością i chęcią przymykania oczu na różne kwestie - powiedział dr Biskup.

Ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych przewiduje, że kadencja premiera skończy się razem ze zbliżającymi się w Wielkiej Brytanii wyborami, czyli 7 maja. Jego zdaniem Nowa Partia Pracy "odniesie bardzo duże straty".

Kto będzie rządził Wielką Brytanią?

W "Przeglądzie zagranicznym" dr Biskup przyznał, że scenariusz, w którym Wyspami rządziłaby partia Reform UK pod przywództwem Nigela Farage, trzeba "co najmniej brać pod uwagę". Ekspert przypomniał, że "podobnie jak w Stanach Zjednoczonych system wyborczy nie jest oparty na zasadzie proporcjonalności, tylko większości względnej". Dodał, że w takim wypadku "przesunięcia stosunkowo niewielkie w poparciu dla poszczególnych partii mogą skutkować nieproporcjonalnie dużymi zmianami w składzie samego parlamentu".

W ostatnich wyborach parlamentarnych Partia Pracy dostała 34 procent głosów i przy bardzo niskiej frekwencji dostała 62 procent mandatów. Obecnie ten próg mógłby być efektywnie jeszcze niższy i przy aktualnych notowaniach poparcia dla partii Nigela Farage, na poziomie około 30 proc., już można modelować zdecydowaną większość parlamentarną - podsumował gość "Programu zagranicznego", dr Przemysław Biskup.

Opracowała: Julia Rut


Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.